Nie było łatwo. Najpierw nie przespana noc na sali porodowej - dla mamy doznanie graniczne, ogromny wysiłek włożony w sprowadzenie na świat małego człowieka; dla taty niezwykle intensywne i silne przeżycie z symbolicznym przecięciem pępowiny na końcu. Jednym cięciem oddzielam małą Maję od mamy. Teraz musi oddychać samodzielnie, jeść samodzielnie, rozglądać się i płakać - też samodzielnie.