<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950</id><updated>2012-02-17T00:10:26.998+01:00</updated><category term='ostrzenie'/><category term='odżywianie'/><category term='plan treningowy'/><category term='świt'/><category term='stres'/><category term='szpital'/><category term='Maja'/><category term='Janówka'/><category term='podróż'/><category term='tapering'/><category term='marudzenie'/><category term='nosidełko'/><category term='trening'/><category term='W pustyni i w puszczy'/><category term='start kontrolny'/><category term='10 km'/><category term='start'/><category term='połóg'/><category term='BPS'/><category term='tętno'/><category term='usg'/><category term='Motywator'/><category term='Nel'/><category term='Bitwa pod Maratonem'/><category term='usypianie'/><category term='bieganie'/><category term='Justynów'/><category term='basen'/><category term='imieniny Mai'/><category term='ktg'/><category term='SIenkiewicz'/><category term='ściana'/><category term='pępkowe'/><category term='tata'/><category term='puls'/><category term='narodziny'/><category term='micoach'/><category term='Biegnij Warszawo'/><category term='2500 lat'/><category term='wiosna'/><category term='radość'/><category term='węglowodany'/><category term='płacz'/><category term='serce'/><category term='historia'/><category term='Powstanie Warszawskie'/><category term='tłuszcze'/><category term='Lengauer'/><category term='maraton'/><category term='III Dycha Justynów-Janówka'/><category term='wózek biegowy'/><category term='interwały'/><category term='Bieg Powstania Warszawskiego'/><category term='wrocław maraton'/><title type='text'>TATA BIEGA</title><subtitle type='html'>&lt;b&gt;&lt;i&gt;Blog amatora biegania debiutującego w roli taty. &lt;br&gt;Pierwszy wspólny sezon biegowy za nami!&lt;br&gt;Co przyniesie następny?&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>20</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-6291999635186318500</id><published>2011-05-03T13:18:00.003+02:00</published><updated>2011-05-09T11:47:18.865+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='start'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Janówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wózek biegowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='III Dycha Justynów-Janówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Justynów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='10 km'/><title type='text'>TATA BIEGA Z MAJĄ!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_84ZUJe13F0/Tb_e5oP42FI/AAAAAAAAAJk/54MVbQCLL9A/s1600/III-Dycha-Justyn%25C3%25B3w-74_sm.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-_84ZUJe13F0/Tb_e5oP42FI/AAAAAAAAAJk/54MVbQCLL9A/s320/III-Dycha-Justyn%25C3%25B3w-74_sm.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przyszła pora na pierwszy, mocno opóźniony, start w sezonie. Ale za to jaki start - wspólny!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Po raz pierwszy Maja wystartowała razem ze mną w specjalnym, przystosowanym do biegania, wózku!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dostała swój numer startowy, zasiadła wygodnie, ruszyła w trasę i... zasnęła. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjątkowo sprzyjały nam okoliczności. Nie zapowiadało, się żebym szybko zakupił wózek do biegania, gdyż takowe sporo kosztują (nowe ponad 1000 zł), a myśmy ostatnio kupili nosidełko i szykujemy się do wyjazdu wakacyjnego. Planowałem , że może pod koniec wakacji coś używanego uda się sprawić, ale na razie nie zaprzątałem sobie tym głowy.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem okazja sama zapukała do naszych drzwi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Okazało się, że nasi zaprzyjaźnieni sąsiedzi - rodzice maleńkiego, półrocznego Rocha, dostali od swoich znajomych wózek do biegania w spadku po chłopcu, który już z niego wyrósł. Ponieważ raczej nie będą używać wózka do biegania, a jedynie do dalszych spacerów - zaproponowali, żebym wypróbował go z Mają i jeśli zda egzamin - używał kiedy zachcę. Prawda, że świetnych mamy sąsiadów? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogli odezwać się w lepszym momencie. Wielkimi krokami zbliżała się bowiem jedna z najfajniejszych corocznych imprez biegowych w jakich brałem udział - &lt;b&gt;III Dycha Justynów-Janówka&lt;/b&gt;. Te dwie niewielkie miejscowości położone nieopodal Łodzi co roku na wiosnę organizują lokalny bieg po okolicznych lasach. Jest to kameralna impreza z piknikiem, zawodami dla dzieci, atrakcjami dla mieszkańców, z bardzo malowniczą, terenową trasą i wieloma nagrodami losowanymi pośród wszystkich uczestników. Wydarzenie jest w skali lokalnej ogromne, biegacze witani są bardzo ciepło, zaangażowane są wszystkie lokalne organizacje - od Ochotniczej Straży Pożarnej aż po Koło Gospodyń Wiejskich. :)&amp;nbsp; To wszystko składa się na bardzo ciepłą, kameralną atmosferę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ponieważ moja rodzona siostra jest mieszkańcem Janówki, szwagier zawsze angażuje się w organizację biegu, a siostrzenica jest jednym z oficjalnych fotografów imprezy - toteż byłem obecny na każdej z dotychczasowych edycji. Tej także nie mogłem odpuścić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem jednak - skoro mogłem użyczyć wózka biegowego - postanowiłem wystartować razem z Mają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczył jeden telefon do szwagra i Majce przyznano specjalny honorowy numer startowy. W sobotni poranek wsiedliśmy całą rodzinką w samochód i wyruszyliśmy z Warszawy w stronę Łodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę martwiłem się, jak Maja zniesie godzinny bieg - czy nie zrobi się marudna, albo głodna. Czy nie znudzi jej się monotonia biegu. Na wszelki wypadek zapakowałem do wózka jej ulubioną butelkę z sokiem, pieluchę na przebranie i grzechotkę do zabawy. Ubraliśmy ją ciepło - w lesie było dość wietrznie, a Maja miała - w przeciwieństwie do mnie - tkwić nieruchomo przez całą trasę. Trochę też obawiałem się jak wózek zachowa się na leśnych ścieżkach terenowej trasy oraz jak mnie się będzie biegło wprawiając w ruch nie tylko siebie, ale tez trójkołowy pojazd... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-teTmb-aOImE/Tb_jXauTQFI/AAAAAAAAAJs/u1z1XjVKT_8/s1600/III+Dycha+Justyn%25C3%25B3w+AA.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/-teTmb-aOImE/Tb_jXauTQFI/AAAAAAAAAJs/u1z1XjVKT_8/s320/III+Dycha+Justyn%25C3%25B3w+AA.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Było lepiej niż myślałem. Po starcie Maja z zainteresowaniem przyglądała się leśnej okolicy przez jakieś 10 minut. Później rytmiczne kołysanie wózka podskakującego na szutrowej drodze ukołysało ją do snu. Maja przespała całą trasę i obudziła się dopiero na mecie. Oczywiście ucieszyło mnie to, gdyż mogła odpocząć, nawdychać się świeżego powietrza, a ja nie musiałem się zatrzymywać. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegnięcie z wózkiem wymusza trochę inną technikę biegu. Nie da się swobodnie poruszać ramionami, ręce wciąż kontrolują trasę poruszania się trójkołowca. W dodatku terenowa trasa zmuszała mnie do omijania największych korzeni, wybojów, piaszczystych dołów i tego typu urozmaiceń, więc wysiłek włożony w prowadzenie pojazdu był całkiem spory. Ponadto organizatorzy zadbali o spory podbieg w okolicach 4 km trasy, na którym o mało nie wyplułem płuc pchając wózek biegiem pod górę. Ale z czasem było coraz lepiej. Na ostatnich kilometrach trasa zrobiła się dość równa, Maja sobie słodko spała, a ja przyzwyczaiłem się już na tyle do prowadzenia mojego pojazdu, że biegło się całkiem wybornie.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście na metę wpadłem pod koniec stawki, po godzinie i pięciu minutach. Ale za to owacje i satysfakcję&amp;nbsp; miałem podwójne! W końcu jeśli podzielić nasz czas na dwie osoby, to wychodzi naprawdę niezły wynik! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6J1nHRljsqQ/Tce3k_kOK3I/AAAAAAAAAJw/6t_Y_LzNZto/s1600/IIIDycha_sm.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-6J1nHRljsqQ/Tce3k_kOK3I/AAAAAAAAAJw/6t_Y_LzNZto/s320/IIIDycha_sm.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-6291999635186318500?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/6291999635186318500/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2011/05/tata-biega-z-maja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6291999635186318500'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6291999635186318500'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2011/05/tata-biega-z-maja.html' title='TATA BIEGA Z MAJĄ!'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_84ZUJe13F0/Tb_e5oP42FI/AAAAAAAAAJk/54MVbQCLL9A/s72-c/III-Dycha-Justyn%25C3%25B3w-74_sm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-961296795999228894</id><published>2011-04-10T10:58:00.001+02:00</published><updated>2011-04-10T11:00:09.873+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='usypianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nosidełko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='basen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>REAKTYWACJA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-d7X_wYohPGQ/TaFr8zsXVrI/AAAAAAAAAJg/p9KARRszwyQ/s1600/tataMajaWEB.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-d7X_wYohPGQ/TaFr8zsXVrI/AAAAAAAAAJg/p9KARRszwyQ/s320/tataMajaWEB.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trzeba przyznać uczciwie - przespałem całą zimę. Po jesiennym maratonie oraz starcie w "&lt;b&gt;Biegnij Warszawo&lt;/b&gt;" zrobiłem sobie rekonwalescencję, wprowadzającą mnie w stan błogiego marazmu, z którego bardzo ciężko było mi się podnieść. I ani się obejrzałem a przeminęła zima, a wraz z nią moja dobra kondycja sprzed roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale nadeszła wiosna, a z nią świeża porcja energii. Znów poczułem zew przestrzeni, pragnienie ruchu, tęsknotę za poczuciem wolności jaką daje mi bieganie. Czas nadrobić stracone miesiące. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Tymczasem nie wiadomo kiedy moja córeczka Maja wyrosła na 9-miesięczną pannę. Ma teraz bardzo wiele do powiedzenia w sobie tylko znanym języku, uwielbia stroić śmieszne miny i chlapać wodą podczas wieczornej kąpieli. Samodzielnie siada i raczkuje do tyłu, ale jeszcze nie biega. ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W listopadzie ubiegłego roku, po konsultacjach z psychologiem dziecięcym, przeprowadziliśmy szeroko zakrojoną akcję przyzwyczajania Mai do samodzielnego zasypiania, co było nasza zmorą przez pierwsze miesiące jej życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polegało to z grubsza na wprowadzeniu bardzo restrykcyjnego, dokładnego niemal co do minuty rozkładu dnia dla Mai, obejmujacego stałe godziny pobudek i zasypiania, ale także karmienia, zabawy, spacerów i kąpieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagało to od nas żelaznej konsekwencji i kosztowało mnóstwo energii, czasu i nerwów, zwłaszcza przy zasypianiu. Maja protestowała i płakała w niebogłosy, a nam nie wolno było jej nosić i bujać, mogliśmy jedynie ją układać do snu, uspokajać i głaskać. Pierwsze dni (w zasadzie cały tydzień) były dla nas wszystkich bardzo ciężkie, ale z dnia na dzień płacz Mai był coraz krótszy, a jej sen coraz dłuższy i głębszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dwóch tygodniach problemy ze snem zniknęły, Maja zaczęła przesypiać po 4 godziny w ciągu dnia (co wcześniej zdawało nam się niemożliwe) i to nie tylko w swoim łóżeczku, ale także w wózku na spacerze. Czasem pomarudzi przed zaśnięciem 10 czy 15 minut, ale jeżeli trzymamy się rozkładu dnia, to nie trwa to dłużej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarówno nasze, jak i jej życie uregulowało się i chodzi jak w zegarku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew pozorom wcale nie pomaga to w znajdywaniu czasu na regularne bieganie. Maja wstaje teraz dość wcześnie - już o 6 rano i wtedy zawsze mogę się na coś przydać w domu. Drugą opcją jest bieganie wieczorne - po godzinie 20:00 - kiedy Maja już śpi, ale coś nie bardzo mi leży ani bieganie po ciemku, ani rezygnacja z leśnych ścieżek na rzecz oświetlonych latarniami ulic. Na razie więc kombinuję z różnymi godzinami, ale chyba jednak poranek pozostanie moją ulubioną porą na bieganie. Najwyżej trzeba będzie wstawać przed 6 rano...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach inauguracji aktywnego wiosenno-letniego sezonu zapisaliśmy się ostatnio z Majką na basen na specjalne zajęcia dla niemowlaków. Za nami już dwie lekcje w wodzie, zabawa jest doprawdy przednia. Zakupiliśmy też specjalny plecak-nosidełko na wspólne wędrówki (widoczne na zdjęciu). Majce bardzo się podoba perspektywa spoglądania na świat znad głowy swojego taty, wiec czekamy już tylko na cieplejsze dni, żeby zrobić wypad do Kampinosu.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapowiada się ciekawe lato. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-961296795999228894?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/961296795999228894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2011/04/reaktywacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/961296795999228894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/961296795999228894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2011/04/reaktywacja.html' title='REAKTYWACJA'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-d7X_wYohPGQ/TaFr8zsXVrI/AAAAAAAAAJg/p9KARRszwyQ/s72-c/tataMajaWEB.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-481123907718399542</id><published>2010-10-06T12:49:00.010+02:00</published><updated>2010-10-06T13:29:03.796+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='usypianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Biegnij Warszawo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='start kontrolny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='10 km'/><title type='text'>TATA WCIĄŻ BIEGA</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TKxa65qiQ8I/AAAAAAAAAI0/FTWyxs8UPPk/s1600/bwarszawo1_sm.JPG" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Fot. W.Szota / maratonczyk.pl&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Po maratonie zrobiłem sobie dwa tygodnie przerwy od biegania. Potem kilka razy wyszedłem potruchtać i... wziąłem udział w &lt;b&gt;Biegnij Warszawo&lt;/b&gt;!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co zabawne - bez większego napinania się i w całym tłumie biegaczy (ponoć wystartowało 9,5 tys. osób) uzyskałem swój najlepszy w historii wynik na dystansie 10 km!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Druga życiówka w tym roku... córeczko - dajesz moc! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I niech schowają się wszyscy, którzy przyszłych rodziców straszą pustelniczym życiem, porzuceniem pasji i brakiem czasu na wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Owszem nie jest lekko, czas jest reglamentowany, wyzwań mnóstwo, przeżycia intensywne i niejednokrotnie trzeba zrezygnować z dotychczasowych przyzwyczajeń, ale jeżeli coś jest dla nas ważne - wszystko jedno czy to bieganie, czytanie, szachy czy skoki spadochronowe -&amp;nbsp; da się to pogodzić z rodzicielstwem. Trzeba się uprzeć i... dogadać z żoną. ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie z Wrocławia do naszą rodzinkę dopadła jakaś choroba. W przeciągu dwu dni wszyscy w domu kichali i pokasływali. Dla małej Mai to była pierwsza infekcja w życiu. Na szczęście niegroźna, ale i tak postawiła nas na baczność. Co ciekawe, pani doktor która przyjechała zbadać naszą córeczkę zaleciła... częste karmienia piersią (&lt;i&gt;sic!&lt;/i&gt;). Po raz kolejny okazuje się, że mleko mamy jest panaceum na wszystkie dziecięce niedole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tymczasem Maja skończyła trzeci miesiąc życia&lt;/b&gt;. Jest już coraz bardziej komunikatywna. Nawet jej płacze podlegają już większej gradacji - kiedy jest zmęczona lub senna nie zanosi się od razu gwałtownym płaczem, jak jeszcze miesiąc temu, tylko zaczyna od westchnień i pojękiwań, z czasem dopiero przechodząc do głośnego zawodzenia i płaczu. &lt;br /&gt;Kiedy natomiast jest najedzona i wyspana staje się bardzo pogodna. Uśmiecha się na nasz widok i uwielbia wszystko dotykać. Nieporadnie chwyta zabawki i oczywiście kieruje do buzi. Ale największy ubaw mamy, kiedy wydaje z siebie nietypowe dźwięki - od różnych pisków i postękiwań, do przedziwnie posklejanych głosek. To jedne z najjaśniejszych chwil w naszym codziennym rodzicielskim znoju. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że chrzest bojowy jest już za nami, co wcale nie zmienia faktu, że wciąż się uczymy. Cały czas mamy kłopoty z usypianiem Majki, dają się nam we znaki jej przyzwyczajenia, do których zapewne sami nieumyślnie dopuściliśmy. Ale nie poddajemy się. Zwrotów przecież nie ma. ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wolno też się poddawać zniechęceniu do biegania, jakie często ogarnia mnie po ukończeniu maratonu. Jego powodem nie jest wcale zmęczenie organizmu, ani nawet wspomnienie ciężkich chwil z ostatnich kilometrów (złe wspomnienia ulatniają się już kilka minut po wpadnięciu na metę), ale zwyczajne wybicie z rytmu. Przed maratonem biegacz narzuca sobie pewien mniejszy lub większy reżim treningowy, którego przestrzega budując formę na ten start. Po maratonie plan jest zakończony, a odpoczynek wskazany. Wydaje się, że jeszcze jeden dzień bez biegania nie zaszkodzi, a może nawet pomoże. Żaden plan nie trzyma w ryzach, a za oknem coraz chłodniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy trzeba koniecznie przerwać marazm i wyjść się rozruszać, a po powrocie natychmiast zapisać się na jakiś masowy bieg w okolicy. Na szczęście jesienią takich imprez jest całkiem sporo, więc nie powinno być problemu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też, jak tylko nieco odżyłem to zapisałem się na największy chyba bieg masowy w Polsce - &lt;b&gt;Biegnij Warszawo&lt;/b&gt;. Zobaczyć 10 tysięcy jednolicie ubranych (w tym roku na zielono) osób biegnących warszawskimi ulicami i wywołujących w ciągu godziny gigantyczny korek w centrum - bezcenne!&amp;nbsp; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem sobie przy tej okazji zrobić mały sprawdzian - wystartować szybko i jak najdłużej utrzymywać mocne tempo. Wiadomo, że w takim tłumie ciężko się utrzymuje tempo, gdyż ciągle trzeba kogoś wymijać - przyspieszać i zwalniać, ale pomyślałem, że co tam - okaże się jak długo dam radę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że dałem radę aż do mety. Co prawda na 9-tym kilometrze trochę mnie złapało zmęczenie, ale szczęśliwie akurat wtedy trasa prowadziła sporym zbiegiem w dół ulicy Myśliwieckiej i można było na finiszu jeszcze przyspieszyć. Dzięki temu na mecie okazało się, że &lt;b&gt;było to moje najszybsze 10 km w życiu - 47 min i 20 sek&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Zająłem 803 miejsce (na ponad 9 tys. startujących)&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa rekordy w jednym roku - i to wcale nie najłatwiejszym dla mnie - to budujące. Niby nic ważnego, a cieszy. Z formą na tym poziomie chętnie bym w góry ruszył. Może w przyszłym roku, w pierwsze urodziny Majki...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-481123907718399542?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/481123907718399542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/10/tata-wciaz-biega.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/481123907718399542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/481123907718399542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/10/tata-wciaz-biega.html' title='TATA WCIĄŻ BIEGA'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TKxa65qiQ8I/AAAAAAAAAI0/FTWyxs8UPPk/s72-c/bwarszawo1_sm.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-6473086886926886045</id><published>2010-09-18T13:57:00.014+02:00</published><updated>2010-10-06T13:34:10.206+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imieniny Mai'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ściana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>WROCŁAW MARATON</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSnJ5hXN7I/AAAAAAAAAHk/sDZlkNUKDqk/s1600/smBRESLAU_01.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSnJ5hXN7I/AAAAAAAAAHk/sDZlkNUKDqk/s320/smBRESLAU_01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pobudka o 6 rano. Zaraz po przebudzeniu idę do lodówki, bo śniadanie trzeba zjeść około 3 godzin przed startem, żeby zdążyć je strawić. &lt;b&gt;Maraton Wrocławski rusza o 9:00&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Po śniadaniu szybki prysznic i zakładam strój do biegania. Najważniejsza jest okolicznościowa koszulka ze zdjęciem Majki, którą zamówiłem przez internet w zeszłym tygodniu. W końcu dziś są jej pierwsze imieniny i to ona była moją motywacją do ponownego zmierzenia się z maratonem. &lt;b&gt;Przebiec ponad 42 km ze zdjęciem córki na piersi - bezcenne!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Buziaki dla żony i dla śpiącej córeczki i jadę. Moja rodzinna grupa wsparcia będzie mnie dopingować na 31. km, w pobliżu domu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem powinienem tam dotrzeć około 11:55.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed stadionem olimpijskim mnóstwo ludzi. Do startu jeszcze godzina, ale większość uczestników już dotarła na miejsce. Trwa gorączkowa krzątanina, ostatni maruderzy odbierają pakiety startowe, grupki znajomych witają się i przekrzykują, wszędzie pełno truchtających i rozgrzewających się biegaczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W imprezach biegowych fajne jest to, że tu prawie wcale nie ma lansu. To nie jest narciarski stok, gdzie nawet nie trzeba zjeżdżać, ale warto błysnąć najnowszymi nartami i markową kurtką za dwie średnie krajowe. Tu nie obowiązuje żaden środowiskowy uniform, żadna moda, żaden wzorzec. Tutaj nawet nie ma obciachu. I tak wszędzie dominują pocieszne obcisłe lajkry, spodenki rodem z wf-u, staroświeckie opaski na głowę, czapki bejsbolówki i buty biegowe w jaskrawych kolorach rodem z festynu. &lt;br /&gt;W nikim zdziwienia nie budzą jaskrawe skarpety naciągnięte do kolan (tzw. kompresyjne) w zestawie z krótkimi spodenkami. Nawet w profesjonalnej koszulce biegowej na ramiączkach wygląda się często komicznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSpnKIJybI/AAAAAAAAAH8/A0ZAugPTusQ/s1600/smBRESLAU_05.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSpnKIJybI/AAAAAAAAAH8/A0ZAugPTusQ/s320/smBRESLAU_05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie ma takiego stroju, którego maratończycy nie przyjęliby ze zrozumieniem. Tym bardziej, że biegacze uwielbiają się przebierać i na maratonach można zobaczyć także żołnierzy piechoty morskiej biegnących w pełnym umundurowaniu, starożytnych Rzymian w zbrojach, świętych Mikołajów, więźniów, mumie, a nawet faceta w stroju niedźwiedzia (&lt;i&gt;sic!&lt;/i&gt;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pobiec maraton można we wszystkim. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Każdego i tak zweryfikuje dystans.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kiedy tak patrzę na tę podskakującą i wesoło gaworzącą bandę &lt;i&gt;freeków&lt;/i&gt;, cieszę się że znowu jestem wśród nich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed linią startu szukam grupy biegnącej na wynik 4:00. Maratończycy ustawiają się na starcie w zależności od czasu, jaki chcieliby uzyskać na mecie. Każdą grupę prowadzi tzw. &lt;i&gt;pacemaker&lt;/i&gt; albo po polsku - zając. To najczęściej doświadczony maratończyk, którego zadaniem jest nadawać stałe tempo pozwalające wpaść na metę w założonym czasie. Z reguły taki &lt;i&gt;pacemaker &lt;/i&gt;jest prawdziwym dowódcą swojej grupy - nie tylko pilnuje tempa, ale też motywuje swoich biegaczy, wspiera ich aż do mety. Dla ułatwienia &lt;i&gt;pacemaker &lt;/i&gt;przypina sobie dyndający mu nad głową balonik z czasem, na który biegnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ten sposób, nawet jak stracisz orientację w czasie biegu, to widząc mijającą Cię grupę z balonikiem i napisem 4:00, to możesz być pewien, że jeżeli nie pobiegniesz razem z nią, to na pewno uzyskasz gorszy wynik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witam się z naszym zającem, ustawiam stoper w zegarku, zakładam słuchawki, poprawiam pulsometr i już słyszę odliczanie. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;3...2...1... start!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze kilometry są trochę nerwowe. Jeszcze nie opadły emocje startowe, jeszcze czuję respekt przed czekającym mnie wysiłkiem. Po kilku kilometrach organizm łapie właściwy rytm, oddech staje się płynny, biegnie się lekko. Ogarnia mnie spokój i w tym momencie wydaje się, że nie ma nic prostszego niż dobiec do mety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym punktem nawodnienia nawet nie ma się co przejmować. Bardziej z przezorności wypijam jeden kubek nie zwalniając nawet odrobinę. Będzie dobrze, czuję że jest forma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSpXFZmEPI/AAAAAAAAAH0/zAaXRv2q2JQ/s1600/smBRESLAU_02.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSpXFZmEPI/AAAAAAAAAH0/zAaXRv2q2JQ/s320/smBRESLAU_02.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pogoda jest wręcz idealna do biegania - wczesny niedzielny ranek spowity przez grubą warstwę mgły. Nie pali słońce, jest chłodno, ale bezwietrznie, w powietrzu czuć rześką wilgoć. Pracujący organizm ogrzewa się nie więcej niż potrzeba. &lt;br /&gt;Biegniemy przez &lt;b&gt;Biskupin &lt;/b&gt;i &lt;b&gt;Dąbie&lt;/b&gt;, w stronę ogrodu zoologicznego. Atmosfera jest parkowo-rekreacyjna. Nieliczni przechodnie przyglądają się z zaciekawieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanawiam trochę urwać się grupie biegnącej na 4:00. Przyjęta przeze mnie taktyka zakłada, żeby w pierwszej części biegu - kiedy mam jeszcze sporo sił - uzyskać kilka minut przewagi nad grupą z &lt;i&gt;pacemakerem&lt;/i&gt;. Później będę samodzielnie kontrolować tempo i kiedy dopadnie mnie kryzys na końcowych kilometrach, powinienem mieć bezpieczny zapas kilku minut, który pozwoli mi dociągnąć do mety przed upływem 4 godzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To mocno ryzykowna taktyka, gdyż nawet nieznacznie szybsze tempo na początku maratonu, oznacza spalenie zasobów, które mogą się okazać bezcenne właśnie w końcówce biegu. Na razie jednak wydaje mi się, że dam radę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieznacznie przyspieszam. Być może popełniam największy błąd tego maratonu.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebiegamy przez &lt;b&gt;Most Grunwaldzki&lt;/b&gt; i już wkrótce widać oznaczenie 10 kilometra. Chwilę potem biegniemy już wzdłuż okazałego budynku &lt;b&gt;Uniwersytetu Wrocławskiego&lt;/b&gt;, skręcamy na dziedziniec i zmierzamy do&lt;b&gt; rynku Starego Miasta&lt;/b&gt;. Tam oklaskują nas niedzielni spacerowicze, którzy rozsiedli się w pierwszych otwartych ogródkach rynku. Zza chmur wychodzi słońce i robi się coraz cieplej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trasa prowadzi daleko na południe, aż do dzielnicy &lt;b&gt;Krzyki&lt;/b&gt;. Miarowo odliczam kolejne kilometry i sprawdzam międzyczasy - na 20-tym mam jakieś 3-4 minuty przewagi nad grupą z &lt;i&gt;pacemakerem&lt;/i&gt;. Czuję się naprawdę nieźle i jestem pełen wiary w dobry wynik. Po chwili mijam półmetek (21,1 km). Od tej pory bliżej mam do mety, niż do startu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne 10 km mija dość sprawnie, choć już nie tak lekko jak na początku. Z utęsknieniem wyglądam kolejnych stanowisk z napojami, tablice z kilometrami zdają się mijać dużo wolniej niż jeszcze godzinę temu. Sprawdzam czas i okazuje się, że jednak trzymam tempo, wciąż mam około 3 minut przewagi nad grupą. Już nie mogę się doczekać, kiedy wpadnę na 31. km gdzie będzie mi kibicować rodzina i gdzie zobaczę moją ukochaną córunię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSp_zQDnOI/AAAAAAAAAIE/fvCk_UxAmVU/s1600/smBRESLAU_04.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSp_zQDnOI/AAAAAAAAAIE/fvCk_UxAmVU/s320/smBRESLAU_04.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W końcu jestem, widzę ich na długiej prostej - stoi cała ekipa, moja żona właśnie wyciąga Majkę z wózka. Podbiegam, daję buziaka maleństwu.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Jak jest?&lt;/i&gt; - pyta Marzenka.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Było dobrze&lt;/i&gt; - mówię - &lt;i&gt;ale zaczyna być słabo&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Dasz radę&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;- &lt;i&gt;No raczej&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I już zasuwam dalej. Słońce grzeje już niemiłosiernie. Wkrótce okazuje się, że zaczyna być naprawdę słabo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na 32 km czuję się, jakby ktoś mi odłączył prąd. Zaczyna mnie boleć brzuch, ale nie żołądek jak zazwyczaj, tylko wątroba. Taki specyficzny ścisk, który oznacza że w wątrobie kończy się magazynowany przez nią glikogen. Rezerwa pewnie jeszcze jest spora, ale organizm reaguje bólem dużo wcześniej. Tętno mam dobre, wcale nie za wysokie, serce pracuje bez zarzutu, ale mięśniom kończy się już paliwo. Staram się nie myśleć o tym, że przede mną jeszcze 10 km. Zwalniam, ale nadal biegnę.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle ból chwyta mnie za lewe udo, zaraz potem za prawe. Skurcz i po chwili czuję jak mięśnie zamieniają się w kamień. Jeżeli teraz stanę, to już na pewno nie pobiegnę dalej! Przechodzę do marszu, ale mój chód jest jakiś paralityczny, nogi wykręcają się i niepewnie stąpają po asfalcie. Kilka kroków i chód wraca do normy, jeszcze kilka kroków i przechodzę do truchtu. Organizm protestuje, ale ostatecznie daje za wygraną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Byleby dotrwać do 35. km. Będą tam napoje, a ja mógłbym w tej chwili wypić pół Odry! &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam już siły kontrolować tempa. Najważniejsze to po prostu biec, wciąż mam szansę na dobry wynik. Przy punkcie z napojami biorę trzy kubki - jeden z wodą i dwa z izotonikami. Woda od razu ląduje na spoconej głowie. Pijąc izotoniki maszeruję - zbieram siły na dalszy bieg. Albo łudzę się, że jakiekolwiek siły mogę jeszcze uzbierać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSt7tK3uOI/AAAAAAAAAIk/DC-zQg_PHK0/s1600/smBRESLAU_09.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSt7tK3uOI/AAAAAAAAAIk/DC-zQg_PHK0/s320/smBRESLAU_09.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Gdzieś w okolicach 37 km słyszę narastający stukot. Dobija do mnie i z łatwością wyprzedza grupa na 4:00. Boże, jak oni pędzą! Nie chce mi się wierzyć, że jeszcze godzinę temu też biegłem tak szybko. Postanawiam ruszyć ich tempem. Udaje mi się to przez jakieś 5 sekund. Ogarnia mnie bezwład. Czerwony balonik po chwili znika mi z pola widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt, że prowadzona przez &lt;i&gt;pacemakera &lt;/i&gt;grupa była o połowę mniej liczna niż na początku, wcale mnie nie cieszy. Wszyscy, którzy z niej odpadli są teraz moimi towarzyszami w niedoli. Trzeba zobaczyć nasze miny, by zrozumieć czym jest maraton. Grymasy, pojękiwania, kuśtykanie albo smutna marszruta to obraz ostatnich kilometrów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie wszystko jeszcze stracone. Poniżej 4 godzin maratonu dziś nie przebiegnę, ale wciąż mogę uzyskać swój najlepszy wynik, a to już coś, o co warto powalczyć. Muszę się tylko zmieścić poniżej 4:09. Zerkam na zegarek - jest szansa, ale nie mogę trwonić tyle czasu, co do tej pory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po 41 km mam już wszystkiego dość, nie mam już sił i ochoty na nic. Jestem na trasie już 4 godziny i 4 minuty. Poznaję okolicę stadionu olimpijskiego i zaczynam biec z całych sił. Niech się ten maraton jak najszybciej skończy! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbiegam na ostatnią alejkę, na jej końcu widzę metę. Wzdłuż prostej szpaler zagrzewających do finiszu kibiców. Nogi mi już odpadają, ale pędzę na łeb na szyję! Cieszę się cholernie, że zaraz będzie po wszystkim! Układam ręce w kołyskę i wymachuję wariacko! To dla Ciebie Maju - za to, że jesteś z nami, że jesteś zdrowa, że dajesz nam wycisk, że uczysz nas kochać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSraHdzwBI/AAAAAAAAAIU/H9D_N-7ZFIQ/s1600/BRESLAU_07.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSraHdzwBI/AAAAAAAAAIU/H9D_N-7ZFIQ/s400/BRESLAU_07.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest meta. &lt;b&gt;Czas 4 godziny, 7 minut i 47 sekund&lt;/b&gt;. Ledwie o kilkadziesiąt sekund lepszy od poprzedniego. Ale jednak. Dwa lata po moim ostatnim maratonie, przebiegłem go znowu i przebiegłem go szybciej niż ostatnio. Pomimo nieprzespanych nocy i maleńkiego dziecka w domu. Jest moc, z której jednak w tej chwili czuję się wyjątkowo wypruty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odbieram medal, biorę głęboki oddech i zalegam pod drzewem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="390" src="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSrtBOyGYI/AAAAAAAAAIc/Lx0m9-fwR_A/s400/miCoach.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="400" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wykres mojego tętna i prędkości podczas maratonu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSrtBOyGYI/AAAAAAAAAIc/Lx0m9-fwR_A/s1600/miCoach.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-6473086886926886045?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/6473086886926886045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/wrocaw-maraton.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6473086886926886045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6473086886926886045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/wrocaw-maraton.html' title='WROCŁAW MARATON'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TJSnJ5hXN7I/AAAAAAAAAHk/sDZlkNUKDqk/s72-c/smBRESLAU_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-5358396774980588878</id><published>2010-09-13T00:30:00.001+02:00</published><updated>2010-10-06T13:32:26.183+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imieniny Mai'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>ZADANIE WYKONANE!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TI1UOYhEJQI/AAAAAAAAAHc/blhuNFRK0AQ/s1600/TB.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TI1UOYhEJQI/AAAAAAAAAHc/blhuNFRK0AQ/s320/TB.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Mogę zamledować, iż zgodnie z obietnicą, przebiegłem maraton we Wrocławiu. :)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dwuletniej przerwie wróciłem na trasę maratonu&amp;nbsp;i zaznałem na niej tych samych przyjemności co zawsze - euforii, radości, siły, bólu,&amp;nbsp;zmęczenia i ostatecznie szczęścia z ukończenia biegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ponad 30 km zasuwałem na czas poniżej 4 godzin, ale zderzenie z maratońską "&lt;b&gt;ścianą&lt;/b&gt;" na 34-tym km sprowadziło mnie na ziemię. I skończył się rześki bieg&amp;nbsp;a zaczęła mozolna walka&amp;nbsp;z wyczerpaniem i&amp;nbsp;skurczami obu ud.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Linię mety przekroczyłem po &lt;b&gt;4 godzinach i 7 minutach&lt;/b&gt;. I choć na ostatnich kilometrach straciłem mnóstwo czasu, to udało się&amp;nbsp;poprawić mój życiowy rekord. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obszerna relacja z tego biegu już wkrótce!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-5358396774980588878?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/5358396774980588878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/zadanie-wykonane.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5358396774980588878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5358396774980588878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/zadanie-wykonane.html' title='ZADANIE WYKONANE!'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TI1UOYhEJQI/AAAAAAAAAHc/blhuNFRK0AQ/s72-c/TB.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-6008789678001687679</id><published>2010-09-12T01:52:00.001+02:00</published><updated>2010-09-12T01:54:52.290+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imieniny Mai'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>IMIENINY MAJKI!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIwJfRHyLxI/AAAAAAAAAGc/_xvReatayII/s1600/TataBiegaFot3.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIwJfRHyLxI/AAAAAAAAAGc/_xvReatayII/s320/TataBiegaFot3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Wszystkiego najlepszego kochana córeczko!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Strasznie się cieszę, że jesteś z nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj biegnę maraton, by dać upust tej radości i energii jaką nam dajesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymaj za mnie te swoje drobne paluszki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzimy się na 30-tym kilometrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-6008789678001687679?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/6008789678001687679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/imieniny-majki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6008789678001687679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6008789678001687679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/imieniny-majki.html' title='IMIENINY MAJKI!'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIwJfRHyLxI/AAAAAAAAAGc/_xvReatayII/s72-c/TataBiegaFot3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-4818116683129026485</id><published>2010-09-10T14:15:00.003+02:00</published><updated>2010-10-06T13:33:49.632+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='węglowodany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ściana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odżywianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tłuszcze'/><title type='text'>ŁADOWANIE AKUMULATORÓW</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIohP2AigMI/AAAAAAAAAGU/AR23W_Ck_hA/s1600/TB-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIohP2AigMI/AAAAAAAAAGU/AR23W_Ck_hA/s320/TB-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;2 dni do maratonu.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;Jesteśmy już we Wrocławiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż z Warszawy na szczęście przebiegła zgodnie z planem - maluch przespał większość drogi w foteliku i zatrzymywaliśmy się jedynie dwa razy na solidne karmienia. Maja rozpłakała się dopiero w samym Wrocławiu, kiedy utknęliśmy w korku. Zresztą wcale jej się nie dziwię, też mnie wkurzył ten postój na samym końcu długiej trasy. No, ale jakoś się doturlaliśmy i wszyscy głęboko odetchnęli. Pierwsza wyprawa Mai za nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Dobrze, że udało nam się przejechać tę trasę w środę, bo już czwartek okazał się dość ponury i deszczowy. Przynajmniej tu, we Wrocławiu lało od rana. Co oczywiście nie mogło zmienić mojego zamiaru zrobienia solidnej przebieżki. Nie za szybkiej, nie za gwałtownej, żeby nie spalić zbyt dużej ilości węglowodanów, których magazynowanie w organizmie jest w tym tygodniu bardzo istotne. Powinienem ich mieć jak najwięcej, gdyż podczas maratonu pozbędę się najpewniej całego zapasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki bieganiu i przygotowaniom do maratonu dowiedziałem się co nieco o funkcjonowaniu ludzkiego ciała, zwłaszcza o gospodarowaniu energią. Po raz kolejny okazuje się, że człowiek to fascynująca maszyneria.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż organizm czerpie energię z dwóch źródeł - z &lt;b&gt;węglowodanów&lt;/b&gt; i z &lt;b&gt;tłuszczów&lt;/b&gt;. Aby zrozumieć ich rolę przydatna jest analogia do benzyny i drewna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Węglowodany&lt;/b&gt; są jak benzyna - rozpalają się łatwo, płoną szybko i gwałtownie, wyzwalają w krótkim czasie dużą ilość ognia, ale mają jedną wadę - nasz organizm nie potrafi ich długo przechowywać. Jeżeli nie może ich zużyć, przetwarza je w tłuszcze.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tłuszcze&lt;/b&gt; są jak drewno - dłużej i trudniej się rozpalają, łatwo gasną, ale za to płoną długo i spokojnie, dostarczając cały czas energii. I co nie mniej ważne - organizm ludzki potrafi je magazynować i przechowywać (o zgrozo!) latami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Usain Bolt biegnie na setkę, to spala głównie węglowodany, podobnie jak pieszy, który nagle wystartuje do nadjeżdżającego autobusu.&lt;br /&gt;Energia jest wtedy potrzebna natychmiast i w jak największej ilości, więc ciało używa swojej benzyny i natychmiast ją spala. Dlatego tak szybki bieg nie trwa długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast maratończyk musi oszczędniej gospodarować energią - biegnie wolniej, ale za to o wiele dłużej. Potrzebuje węglowodanów głównie po to, by przerzucić się na energię z tłuszczów. Rozpala benzynę tylko po to, by zajęło się od niej drewno. Wtedy niewielka ilość węglowodanów jest w stanie podtrzymywać długie spalanie tłuszczów. Dzięki temu maratończyk może biec kilka godzin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w tym jakaś zabójcza precyzja naszego ciała - doskonalona przez miliony lat ekonomia, która nie pozwala na marnotrawienie energii. Jest ona zużywana od razu, albo - kiedy nie jest to potrzebne - odkładana na czarną godzinę (wtedy służy również jako warstwa ocieplająca).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak tłuszcz nie potrafi się spalać sam w sobie - kiedy w organizmie skończą się węglowodany ogień wygasa. Ciało nie potrafi już dłużej dostarczać energii. Zaczyna rozpaczliwie wołać o zaprzestanie wysiłku, a samo sięga do najgłębszych rezerw (często spalając mięśnie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy następuje tak zwana "&lt;b&gt;ściana&lt;/b&gt;" - horror każdego maratończyka. Nogi przestają biec, zaczynają się wlec, oddech przestaje być miarowy, mięśnie odmawiają współpracy, zaczynają się skurcze. Utrzymanie tempa, ba - w ogóle kontynuowanie biegu wydaje się być niemożliwe. Tylko siła woli decyduje o dalszym ruchu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najczęściej następuje to w okolicach 30 km, albo 3 godziny biegu. Mniej więcej na tyle starcza zwykłemu człowiekowi rezerw węglowodanowych. A ten cholerny maraton ma tych kilometrów 42. Dlatego długodystansowcy mawiają, że prawdziwy maraton zaczyna się od 30-tego kilometra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są różne metody na uniknięcie &lt;b&gt;ściany&lt;/b&gt;. Oczywiście odpowiedni trening i przyzwyczajanie organizmu do oszczędnego zużywania węglowodanów. Wolne rozpoczynanie maratonu i utrzymywanie jednostajnego tempa - także przyczyniają się do odsunięcia jej widma. Warto też przed maratonem zwiększyć spożycie wysokokalorycznych produktów. Także podczas biegu, gdzieś w połowie trasy dobrze jest zjeść coś wysokokalorycznego, żeby przyjąć świeżą dawkę energii - dlatego oprócz napojów organizatorzy często ustawiają na trasie stoliki z kawałkami bananów lub czekolady. Można też zabarać ze sobą specjalny żel energetyczny, który łatwo i szybko się spożywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam jak przed swoim pierwszym maratonem - tuż przed startem, spróbowałem jak smakuje taki żel. Był paskudny - kleił się jak słodka galareta. Kiedy ten sam żel wyciągnąłem na dwudziestym piątym kilometrze - oniemiałem. Smakował jak najpyszniejsza ambrozja, jak życiodajny miód! Niezapomniane wrażenie. &lt;b&gt;Ściana&lt;/b&gt; odsunęła się, odczekała swoje, a następnie i tak mnie dopadła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak będzie tym razem - zobaczymy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wszelki wypadek uzgodniłem z małżonką jadłospis na ostatnie trzy kluczowe dni. Obfituje w ziemniaki, makarony i białe pieczywo. Jej też się przyda - w końcu karmi Majkę własną piersią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda na niedzielę zapowiada się świetna. Nie będzie za gorąco, a jednocześnie nie powinno padać. Pogoda w sam raz na pierwsze imieniny Mai. Na bicie rekordów. I na ucieczkę przed ścianą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Wrocław w pigułce:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="225" src="http://player.vimeo.com/video/14692724" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/14692724"&gt;Wroclaw&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user3157819"&gt;VELOUR&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-4818116683129026485?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/4818116683129026485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/adowanie-akumulatorow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/4818116683129026485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/4818116683129026485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/adowanie-akumulatorow.html' title='ŁADOWANIE AKUMULATORÓW'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIohP2AigMI/AAAAAAAAAGU/AR23W_Ck_hA/s72-c/TB-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-7128483956403269745</id><published>2010-09-06T01:23:00.008+02:00</published><updated>2010-09-06T02:14:10.872+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='start'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='plan treningowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostrzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BPS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tapering'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Motywator'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>OSTATNIE OSTRZENIE</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIQlYAgYKYI/AAAAAAAAAGM/89LjdZUvaT4/s1600/NK2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIQlYAgYKYI/AAAAAAAAAGM/89LjdZUvaT4/s320/NK2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;28.&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Wrocław Maraton&lt;/b&gt; już za tydzień. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Nic nie powinno mi zakłócić dobrego samopoczucia na linii startu. W końcu plan zrealizowałem niemal perfekcyjnie - pomimo nawału nowych obowiązków, a córeczka jest zdrowa i daje nam mnóstwo radości i energii. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Wszystko, co mogłem zrobić - wykonałem. Zostaje tylko przebiec &lt;b&gt;42,195 km&lt;/b&gt;. Tego dobrego samopoczucia zapewne starczy na jakieś 30 km. Potem zacznie się walka. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jednak w tej chwili mam co innego na głowie - szykujemy się do podróży. Pierwszej tak dalekiej podróży z Mają na pokładzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Wziąłem z pracy tydzień wolnego i już we wtorek pojedziemy do Wrocławia. Spędzimy miło kilka dni u babci małej Mai, może wybierzemy się wszyscy razem na rynek Starego Miasta... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno odbiorę pakiet startowy - to taka całkiem spora paczuszka, w której jest numer startowy każdego maratończyka, elektroniczny chip rejestrujący międzyczasy i końcowy wynik, koszulka upamiętniająca bieg i różne prezenty od sponsorów - od ulotek, po napoje. Może znajdę też trochę czasu, żeby zapoznać się bliżej z trasą maratonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie najważniejsza jest operacja logistyczna pod tytułem "Wyprawa do Breslau". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróżowanie z niemowlakiem nie jest proste. Jedziemy na tydzień więc trochę bagażu się nazbiera. A nie wolno zapomnieć o całym mnóstwie drobiazgów, bez których życie małego człowieka staje się smutne i nieznośne - od aspiratora do nosa, po ulubione grzechotki. Do niewielkiego przecież samochodu musi wejść nasza trójka, bagaże i wózek z gondolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już się uda wszystko to zmieścić, trzeba jeszcze dobrze rozplanować trasę. Najlepiej, żeby dzidziuś jak najwięcej podróży przespał. Kiedy bowiem niemowlak nie śpi - staje się głodny i marudny. A jeść może tylko na postojach, gdyż nie wolno go karmić podczas jazdy. W tej sytuacji trzeba brać pod uwagę liczne postoje i potencjalnie długi czas przejazdu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa jest na szczęście trochę ułatwiona dzięki karmiącej piersią mamie - pod ręka jest zawsze gotowy do użycia, ciepły, smaczny i sterylny pokarm dla maleństwa. Nie trzeba się męczyć z butelkami, termosami i puszkami ze sztucznym mlekiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcemy wyruszyć bardzo wcześnie, tym bardziej że oboje już przywykliśmy do wczesnego wstawania. Może udałoby się wyjechać około 5:00 - 5:30 i przemknąć przez Warszawę zanim zostanie zatkana przez kierowców jadących do pracy na 7 i 8 rano. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może uda się przejechać spory kawałek drogi zanim Maja się na serio obudzi. Gdyby tak nakarmić ją przed wyjazdem, to byłaby szansa na jej sen chociażby do 9:00 co dałoby nam jakieś 4 godziny jazdy. Trzeba tylko pamiętać, żeby co 2 godziny robić postój i wyjmować niemowlę z fotelika, gdyż przebywanie w nim przez dłuższy czas jest zdecydowanie niezdrowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przynajmniej dowiemy się, jak Maja znosi dłuższe podróże. Do tej pory jeździliśmy tylko po mieście - najczęściej do lekarza lub pobliskiego sklepu. Było w miarę w porządku. Maja lubi szum silnika i chętnie przy nim zasypia, ale bardzo ją irytują chwile, gdy ten szum cichnie bo samochód zatrzymał się na światłach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to kiedy już dojedziemy do Wrocławia, będę miał kilka dni na odpoczynek od pracy, na cieszenie się rodziną, magazynowanie węglowodanów w organizmie i ostatnie przebieżki przed startem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten finalny tydzień przed maratonem to końcowa faza&lt;i&gt; BPS&lt;/i&gt; - bezpośredniego przygotowania startowego. Maratończycy nazywają ten okres "&lt;b&gt;&lt;i&gt;ostrzeniem&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;" lub z angielska "&lt;b&gt;&lt;i&gt;taperingim&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;". Służy on ostatecznemu wyszlifowaniu formy i skoncentrowaniu się na starcie. Ten tydzień jest tak ważny, gdyż źle przepracowany może zniweczyć trud wielomiesięcznych przygotowań. A najgorsze jest to, że polega na... niebieganiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przynajmniej na ograniczeniu dystansu, prędkości i intensywności ostatnich treningów. To czas magazynowania energii, zbierania sił, regeneracji i odpoczynku przed największym wysiłkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to jest zgoła straszne. &lt;br /&gt;Właśnie wtedy, gdy jesteśmy pełni energii, gotowi do wyrwania z bloków startowych, podekscytowani zbliżającą się próbą, trzeba się pohamować! Właśnie wtedy, gdy chcielibyśmy jeszcze się sprawdzić, docisnąć sprintem swoje ciało, podnieść w ostatniej chwili swoje możliwości - nie wolno tego robić! W przeciwnym wypadku ryzykujemy słabą dyspozycją w dniu startu i załamaniem kondycji w połowie dystansu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te ostatnie dni uczą spokoju i opanowania. Ale akurat te cechy ojciec dwumiesięcznego niemowlęcia ma już nieźle wyszlifowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Ponieważ tematem przewodnim tego tygodnia jest motywacja - załączam zupełnie nowe motywatory po prawej stronie.&lt;br /&gt;Poniżej jeszcze jeden extra. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/BGLMRP2OBhQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/BGLMRP2OBhQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-7128483956403269745?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/7128483956403269745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/ostatnie-ostrzenie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/7128483956403269745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/7128483956403269745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/09/ostatnie-ostrzenie.html' title='OSTATNIE OSTRZENIE'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TIQlYAgYKYI/AAAAAAAAAGM/89LjdZUvaT4/s72-c/NK2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-5123231106207020017</id><published>2010-08-30T23:18:00.005+02:00</published><updated>2010-09-06T02:18:37.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lengauer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bitwa pod Maratonem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2500 lat'/><title type='text'>PROFESOR ODPOWIADA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/THwf6NcBmeI/AAAAAAAAAF8/5kpx2z7Rs0s/s1600/Greek_vase_with_runners_sm2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/THwf6NcBmeI/AAAAAAAAAF8/5kpx2z7Rs0s/s320/Greek_vase_with_runners_sm2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na moje pytanie wysłane do redakcji "&lt;b&gt;Polityki&lt;/b&gt;", "&lt;b&gt;Pomocnika historycznego&lt;/b&gt;" oraz kilku autorów publikacji "&lt;b&gt;Maraton. 2500 lat od wielkiej bitwy&lt;/b&gt;" odpowiedział profesor Włodzimierz Lengauer.&lt;br /&gt;Pytałem czy się nie mylę w obliczeniach szacując, że od Bitwy pod Maratonem upłynęło dopiero 2499 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto odpowiedź:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Szanowny Panie!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ależ oczywiście ma Pan rację! Pana wiedza jest prawidłowa.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niestety, pomysły medialne zależą od stanu świadomości zbiorowej i takie "okrągłe" daty zawsze wyglądają w oczach publiczności lepiej. Czy nie przypomina Pan sobie, że podobny błąd popełniono (powszechnie, niemal na "całym świecie") niedawno, uważając 1 stycznia 2000 za początek nowego tysiąclecia, podczas gdy w istocie był to pierwszy dzień ostatniego roku wieku XX?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A skoro Pan łaskawie do mnie napisał, proszę przy tej okazji poprawić błąd redakcji w podpisie pod ilustracją do mojego artykułu - Harmodios i Aristogeiton to nie zabójcy Pizystrata (nikt go nie zabijał), tylko jego syna, Hippracha, brata tyrania Hipiasza.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Łączę pozdrowienia&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;-Włodzimierz Lengauer&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musicie przyznać, że profesor - jak przystało na historyka tej miary - ma klasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam wspomniany przez profesora tekst &amp;nbsp;("&lt;b&gt;Kim byli Grecy&lt;/b&gt;"), podobnie zresztą jak i całe wydawnictwo. "&lt;b&gt;Maraton. 2500 lat od wielkiej bitwy&lt;/b&gt;" to - pomimo tytułowego błędu - kopalnia wiedzy o antycznym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszej stechnologizowanej i skomercjalizowanej rzeczywistości taka lektura jest jak echo przestrzeni w głębokiej studni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Więcej o pomyłce w liczeniu lat przeczytacie w &lt;a href="http://tatabiega.blogspot.com/2010/08/prawie-2500-lat-pozniej.html"&gt;poprzednim wpisie&lt;/a&gt; mojego bloga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-5123231106207020017?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/5123231106207020017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/08/profesor-odpowiada.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5123231106207020017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5123231106207020017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/08/profesor-odpowiada.html' title='PROFESOR ODPOWIADA'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/THwf6NcBmeI/AAAAAAAAAF8/5kpx2z7Rs0s/s72-c/Greek_vase_with_runners_sm2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-7751551259569077673</id><published>2010-08-24T13:39:00.005+02:00</published><updated>2010-09-06T02:17:01.151+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bitwa pod Maratonem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='usypianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2500 lat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płacz'/><title type='text'>PRAWIE 2500 LAT PÓŹNIEJ</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/THOvIy4jwjI/AAAAAAAAAFs/qYKvfjsOJ-o/s1600/Medale.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/THOvIy4jwjI/AAAAAAAAAFs/qYKvfjsOJ-o/s320/Medale.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;8 tygodni od urodzin Mai.&lt;br /&gt;3 tygodnie do maratonu we Wrocławiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli oswajam się ze swoją rolą taty i naszym małym współmieszkańcem. Maja natomiast powoli oswaja się ze światem zewnętrznym i swoimi rodzicami. Nie jest łatwo, ale z pewnością nie jest też nudno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może zastanawiacie się, dlaczego swój pierwszy "tatowy" maraton chcę przebiec akurat we Wrocławiu 12 września? Przecież tu na miejscu jest świetnie zorganizowany maraton warszawski, a w październiku - największy w Polsce maraton w Poznaniu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Po pierwsze - stanowimy "międzymiastową" rodzinę. Ja urodziłem się w Łodzi, moja żona we Wrocławiu, a córeczka już w Warszawie, gdzie aktualnie mieszkamy. W Łodzi i Warszawie już przebiegłem maratony, więc oczywiste się stało, że przyszła pora na Wrocław. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - właśnie &lt;b&gt;12 września wypada rocznica Bitwy pod Maratonem&lt;/b&gt;, która (wg Herodota) miała miejsce 12 września 490 r. p.n.e. W tym dniu na całym świecie odbędzie się wiele biegów maratońskich upamiętniających "okrągłą" rocznicę (jak się za chwilę okaże nie jest ona taka okrągła). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w końcu "&lt;i&gt;last but not least&lt;/i&gt;" właśnie &lt;b&gt;12 września Maja będzie obchodzić swoje pierwsze imieniny&lt;/b&gt;! Skoro tyle okoliczności skłaniało ku tej imprezie, to decyzja nie mogła być inna! Wrocław! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do rocznicy Bitwy pod Maratonem - wynikła przy okazji ciekawa pomyłka. Wielu organizatorów wybija medale z napisem "&lt;b&gt;2500 Years&lt;/b&gt;". Okrzyknięto rok 2010 rokiem okolicznościowym i nawet maratony odbywające się w późniejszych terminach też korzystają z rocznicowego splendoru (patrz maraton poznański). Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza: 490 r. p.n.e. - 2010 r. n.e. daje w sumie 2500 lat od wielkiego zwycięstwa Ateńczyków i legendarnego biegu Filipidesa z Maratonu do Aten! Jakże wspaniała okoliczność - tak okrągła liczba nie zdarza się często.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak każdy historyk lub wnikliwy matematyk stwierdzi, że gdyby dokładnie odliczyć lata, to od wspominanej przez Herodota daty minęło &lt;b&gt;nie 2500 lat, a 2499&lt;/b&gt;. Dlaczego? Otóż decydujący jest pierwszy rok naszej ery. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Datę narodzin Chrystusa obliczył w 525 r. mnich &lt;b&gt;Dionysius Exiguus&lt;/b&gt; na zlecenie papieża &lt;b&gt;Jana I&lt;/b&gt;. I wyszło mu, że &lt;b&gt;Jezus&lt;/b&gt; urodził się 25 grudnia 753 roku "od założenia Rzymu". Rok 754 stał się pierwszym rokiem w nowym kalendarzu - 1 r. n.e.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co z tego wynika? Ano to, że &lt;b&gt;nie ma roku "0"&lt;/b&gt;. I nic dziwnego, w VI wieku Europejczycy nie znali jeszcze pojęcia zera - upowszechniło się ono w Europie dopiero w XI w. W rezultacie po 1 roku przed naszą erą następuje od razu rok 1 naszej ery. Dlatego &lt;b&gt;od 490 BC do 2010 AD minęło dokładnie 2499 lat&lt;/b&gt;. :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kto by się wdawał w takie dywagacje! Zestaw dat wygląda pięknie, a liczba 2500 lat działa elektryzująco. Spece od marketingu zacierają ręce a okolicznościowy rok idzie pełną parą. A wytłumaczyć masom, że prawdziwa rocznica wypada w przyszłym roku - niemożliwe. Podobnie zresztą było 10 lat temu przy okazji obchodów millenijnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic to! Przecież w tym wszystkim i tak chodzi bardziej o legendę niż o historyczną prawdę. Przecież Fillipides zapewne wcale nie był posłańcem z Maratonu do Aten, tylko z Aten do Sparty. I pokonał nie jakieś tam błahe 40 km, ale ponad 200 km (w dwa dni). I wcale nie wyzionął po tym ducha, tylko wziął udział w bitwie...&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To juz dziś nie jest tak istotne - liczy się legendarna opowieść i zakorzenienie w heroicznej przeszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast okazuje się, że coraz bardziej heroicznych czynów trzeba nam dokonywać nie na maratońskiej trasie, tylko we własnym domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maja zmienia się niemal z dnia na dzień. Metody usypiania, które jeszcze wczoraj zdawały egzamin, dziś już się nie sprawdzają i trzeba szukać nowych; wczorajsze zabawy zaczynają być nudne, nie można tracić inwencji; wczorajsze przyzwyczajenia zastępowane są kolejnymi - niezła karuzela...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwój postępuje bardzo szybko i jest do wychwycenia każdego dnia. Wydaje się, że ta mała istota tylko płacze-je-śpi i znów płacze-je-śpi i znów... A tymczasem jej umysł pracuje i rozwija się jeszcze szybciej niż rośnie małe ciało. Maja już wodzi wzrokiem za zabawkami i twarzami, które pojawiają się w zasięgu jej wzroku, potrafi zareagować uśmiechem na uśmiechającą się twarz mamy lub taty (cudna emocja), potrafi podnieść główkę i przez chwilę utrzymać ją sztywno na karku a także obrócić w kierunku dobiegającego dźwięku grzechotki czy głosu. Przysiągłbym, że jeszcze 2 tygodnie temu żadna z tych rzeczy nie miała miejsca... &lt;br /&gt;Ale jednocześnie potrafi zamęczać nas płaczem. Wystarczy jakaś niedogodność, zły humor, niewyspanie lub zmęczenie i zaczyna się płacz, który z każdą chwilą coraz trudniej uspokoić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym w ostatnich dniach pojawił się problem, gdyż mała Maja nie chce zasypiać inaczej, niż u mamy z piersią w buzi. Podejrzewamy, że coraz częściej płacze nie tyle z głodu, ile z potrzeby ssania. I za żadne skarby nie chce usnąć sama czy chociażby na rękach. A co najgorsze nienawidzi smoczków. Bezbłędnie rozpoznaje wszystkie podtykane przez nas smoczki, błyskawicznie odróżnia od piersi i zaczyna rozpaczliwie szlochać. Nie wiemy czy nam się czasem nie przekarmia od tej przemożnej potrzeby dostawienia do piersi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bycie rodzicem to ciągłe rozterki, to jak gra w zgadywankę. Korowód zaskoczeń i intuicyjne poszukiwanie przyczyn. Tym razem znajdziemy rozwiązanie czy znowu będzie pudło? To jak realizowanie taktyki na maraton - niby proste i oczywiste, ale jedno potknięcie i układanka rozsypuje się na zbiór wielu niewiadomych. A i tak trzeba ciągnąć w stronę mety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to ciągniemy. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Nawet tak szacowny tygodnik jak "&lt;b&gt;Polityka&lt;/b&gt;" nie ustrzegł się błędu. Właśnie kupiłem wydany przez nich "&lt;b&gt;Pomocnik Historyczny&lt;/b&gt;" zatytułowany "&lt;b&gt;MARATON - 2500 lat od wielkiej bitwy. Grecja i Grecy epoki klasycznej, czyli korzenie Europy&lt;/b&gt;". Wszystko pięknie, tylko o rok za wcześnie.&lt;br /&gt;Jeny, wśród autorów jest tylu profesorów i doktorów historii... nikt nie zwrócił uwagi na tę datę? ...przecież daty to ich zawód... a może to ja się mylę? ...może historycy liczą któryś rok podwójnie? (sic!)&lt;br /&gt;Nic to, zaraz napiszę do "&lt;b&gt;Polityki&lt;/b&gt;" maila, może ktoś odpisze. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-7751551259569077673?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/7751551259569077673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/08/prawie-2500-lat-pozniej.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/7751551259569077673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/7751551259569077673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/08/prawie-2500-lat-pozniej.html' title='PRAWIE 2500 LAT PÓŹNIEJ'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/THOvIy4jwjI/AAAAAAAAAFs/qYKvfjsOJ-o/s72-c/Medale.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-793714904354527344</id><published>2010-08-05T14:03:00.004+02:00</published><updated>2010-08-06T08:58:24.632+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='plan treningowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='usypianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marudzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='micoach'/><title type='text'>OD ŚWITU DO ZMIERZCHU</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TFqpU32NAvI/AAAAAAAAAFk/m1e8mDDqiyk/s1600/blog_phot3.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="219" src="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TFqpU32NAvI/AAAAAAAAAFk/m1e8mDDqiyk/s320/blog_phot3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wczoraj wyszedłem biegać o 5 nad ranem. Wkrótce po tym, jak Maja wybudziła nas swoim płaczem. Po prostu po przewinięciu córeczki i oddaniu jej mamie do karmienia, założyłem buty i wyszedłem w chłód poranka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świt to wspaniała pora do biegania, o ile oczywiście przespało się wystarczającą ilość godzin, by móc się tak wcześnie zwlec z łóżka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;O tej porze jest chłodno i rześko, upalne sierpniowe słońce dopiero zbiera się do przygrzania. Wokół cisza i spokój, auta nie zdążyły jeszcze zasnuć ulic spalinami, przechodnie jeszcze nie stłoczyli się na przystankach i na skwerach. Całe miasto jest nasze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie przygotowań do maratonu pokonywane odległości zwiększają się nieubłaganie, a raz w tygodniu wypada tzw. bieg długi. Tego dnia trzeba jednorazowo przebiec 15 do 30 km w zależności od etapu przygotowań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas takiej wycieczki, dociera się do miejsc coraz bardziej odległych od domu. 30 km to już spory zasięg - 15 km od domu i powrót tą samą trasą. Wyruszając o świcie można przebiec połowę miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wszelki wypadek dzień wcześniej sprawdzam na zdjęciach satelitarnych (Google Earth!) jak daleko mogę dobiec i jakie ciekawe miejsca po drodze zobaczyć. Wczoraj okazało się, że mając w planie 3 godziny biegu, mogę spokojnie wybrać się z Targówka na drugą stronę Wisły, przebiec spory odcinek wzdłuż rzeki i wrócić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie myliłem się - półtorej godziny po wyjściu z domu dotarłem do Łazienek Królewskich. Tam odbyłem rundę honorową pośród pawi i zabrałem się za mozolny powrót do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był najdłuższy z treningów w moim planie przygotowań. 3 godziny spokojnego biegu, to dla mnie jakieś 30 km - 3/4 dystansu maratońskiego (42,195 km). Wyczerpująca to była próba, w drodze powrotnej dwukrotnie tankowałem w kioskach napoje izotoniczne i dwukrotnie odpoczywałem w wolniutkim truchcie. I wielokrotnie pytałem sam siebie jakim cudem chcę się porwać na ponad 40 km, skoro po 25 mam już całkowicie dość... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej pory, aż do dnia maratonu moje biegi długie będą już coraz krótsze, aby budując wytrzymałość, nie wyeksploatować zarazem organizmu. Można więc powiedzieć, że przekroczyłem masę krytyczną mojego treningu. Przekroczyłem właśnie punkt o największej intensywności, dalej obciążenia będą coraz mniejsze, by do dnia startu zmagazynować jak najwięcej siły i energii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego samego niestety nie da się powiedzieć o moim planie przygotowawczym do bycia dobrym ojcem. Tutaj każdy dzień przynosi coraz większą intensywność, a masa krytyczna zdaje się majaczyć gdzieś daleko na horyzoncie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno jest wspólne - poszerzanie swojej wiedzy o tym, jak wiele jest się w stanie znieść. &lt;br /&gt;Jak mało można spać, jak wiele spraw można mieć na głowie, jaki ogrom cierpliwości można (trzeba wręcz!) z siebie wykrzesać i w końcu jak głębokie pokłady miłości można w sobie odkryć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej, że niemowlę potrafi być okrutnie irytujące, w tej swej bezwzględnej pasji domagania się wszystkiego natychmiast. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I człowiek stoi z tą nieszczęśliwą, krzyczącą istotą na rękach, wszyscy jego sąsiedzi zastanawiają się, jak wymyślne tortury powodują tak gwałtowny płacz, a jemu brakuje już pomysłów jak ulżyć temu małemu jestestwu i jak ukoić ten wrzask.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy podchodzi mama malucha, bierze go na ręce, a ten milknie w ułamku sekundy. &lt;br /&gt;Jakież to jest wkurzające! Czy ktoś może mi to wytłumaczyć? Co, do jasnej anielki, robię nie tak? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic, w sumie dobrze, że chociaż u mamy na rękach maleństwo potrafi się uspokoić. Pewnie w tym wieku mama jest panaceum na wszystkie bóle tego świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokojnie córeczko, przyjdzie jeszcze moja kolej. Jak podrośniesz, to Cię nauczę samej sobie z życiem radzić. Na razie jesteś zdana na mamę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-793714904354527344?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/793714904354527344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/08/od-switu-do-zmierzchu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/793714904354527344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/793714904354527344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/08/od-switu-do-zmierzchu.html' title='OD ŚWITU DO ZMIERZCHU'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TFqpU32NAvI/AAAAAAAAAFk/m1e8mDDqiyk/s72-c/blog_phot3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-3217070176751568982</id><published>2010-07-27T01:30:00.002+02:00</published><updated>2010-07-27T01:37:00.971+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieg Powstania Warszawskiego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Powstanie Warszawskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='usypianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marudzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='start kontrolny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='10 km'/><title type='text'>NA POWSTAŃCZYM SZLAKU</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TE4bDUaYzwI/AAAAAAAAAE8/tBxRXsx-BvY/s1600/medal_PW_sm.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hw="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TE4bDUaYzwI/AAAAAAAAAE8/tBxRXsx-BvY/s320/medal_PW_sm.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;Minął właśnie 4 tydzień od narodzin Mai. Prowadzić treningi przygotowujące mnie do maratonu jeszcze jakoś się udaje, ale na wpisy do tego bloga czasem już zwyczajnie brakuje czasu. No, ale nie poddajemy się. Ani Maja, ani ja.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dziś udało się ją uśpić dopiero po długiej i męczącej walce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Niekiedy&amp;nbsp;naprawdę trudno odgadnąc o co jej chodzi kiedy płacze. Zazwyczaj jest po prostu głodna, czasem domaga się żeby ją ponosić, albo zmienić pieluchę. Ale zdarza się też, że z nadmiaru wrażeń nie może zasnąć. Wtedy jest strasznie marudna. Niby chce jeść, ale dostawiona do piersi odpycha się i głośno stęka, jej małe ciało napina się, paluszki zaciskają, a kwilenie zamienia się w coraz bardziej donośny płacz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem da się ten ocean zaniepokojenia opanować i ukoić, ale czasem najwytrwalsze wysiłki spełzają na niczym i zdają się skutkować jedynie coraz większym rozdrażnieniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To trochę jak joga - trzeba najpierw zajrzeć w głąb samego siebie i z dużą dozą samozaparcia uspokoić się samemu. Na przekór wrzaskom tej małej osoby znaleźć w sobie żelazny spokój, który jest jej tak potrzebny. I miarowo, szeptem przelewać go na tę małą istotkę, której każdy dzień życia przynosi ogrom emocji i niepokojów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem mi się udało, choc z reguły to mama jest ostoją bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może dlatego, że wciąż jeszcze pulsowały mi we krwi endorfiny, które wyzwoliły się dzień wcześniej gdy wziąłem udział w &lt;strong&gt;XX Biegu Powstania Warszawskiego&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tej soboty zamiast zaplanowanego treningu postanowiłem sprawdzić się w tzw. starcie kontrolnym. Mówi się tak o biegach ulicznych, które wypadają podczas okresu przygotowawczego i w których startuje się, by poznać swoje możliwości. Można wtedy przekonać się na własnej skórze, czy cały plan treningowy przynosi jakiekolwiek rezultaty. Oczywiście startuje się na krótszych dystansach niż maraton - miarodajne są zarówno starty na 10 km jak i na dystansie półmaratonu (21,097 km).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypadający w tym roku 24 lipca 10-kilometrowy nocny bieg upamiętniający &lt;strong&gt;Powstanie Warszawskie&lt;/strong&gt; był świetną okazją, by zaliczyć taki właśnie kontrolny start.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cel był jeden - przebiec 10 km w granicach 50 minut. Najlepszy swój wynik w tym roku na tym dystansie (53 min. 15 sek.) uzyskałem na początku maja podczas kameralnego biegu "II Dycha Justynów-Janówka". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli trening z miCoachem odnosi skutek, to muszę pobiec szybciej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba wiedzieć, że Bieg Powstania Warszawskiego ma niepowtarzalny charakter i niesamowitą atmosferę. Odbywa się po zmroku, co przy lipcowych temperaturach jest dla biegaczy zbawienne. Rejon startu / mety oświetlony jest zniczami, na trasie rozlokowane są historyczne grupy rekonstrukcyjne odtwarzające sceny z Powstania, w niektórych miejscach stoją głośniki, z których dobiegają odgłosy strzałów i spadających bomb, oraz komunikaty powstańczego radia. Nie trzeba dodawać, że biegnie się wzdłuż tych samych miejsc, które były areną warszawskiej gehenny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w środku tego wszystkiego 3 tysiące biegaczy. Doprawdy udział w takim biegu to niecodzienne przeżycie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic więc dziwnego, że w tych okolicznościach zrealizowałem swój cel z nawiązką. Na metę dobiegłem dokładnie 48 minut i 56 sekund po przekroczeniu linii startu i&amp;nbsp;zająłem 733 miejsce (sic!). Zbliżyłem się tym samym do mojej życiówki na 10 km wynoszącej 47'46''. Co ważniejsze biegło mi się lekko i żwawo. Pomimo dość szybkiego jak na mnie tempa udało się je utrzymać na całym dystansie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie wbiegałem na metę tak bardzo zadowolony, dawno nie odbierałem pamiątkowego medalu tak bardzo z siebie dumny. Jest postęp!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać tacierzyństwo mi służy. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze, kładę się spać bo zrobiło się już poźno, a Maja uwielbia robić nam pobudki o nieludzkich porach...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-3217070176751568982?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/3217070176751568982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/07/na-powstanczym-szlaku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/3217070176751568982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/3217070176751568982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/07/na-powstanczym-szlaku.html' title='NA POWSTAŃCZYM SZLAKU'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TE4bDUaYzwI/AAAAAAAAAE8/tBxRXsx-BvY/s72-c/medal_PW_sm.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-5906025982597541273</id><published>2010-07-14T00:37:00.003+02:00</published><updated>2010-07-27T01:40:47.385+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W pustyni i w puszczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Motywator'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marudzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SIenkiewicz'/><title type='text'>Z NIEMOWLAKIEM POD JEDNYM DACHEM</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TDzqg8a2wXI/AAAAAAAAAEg/NFmnprelmn8/s1600/Maja_BLOG.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TDzqg8a2wXI/AAAAAAAAAEg/NFmnprelmn8/s320/Maja_BLOG.jpg" width="248" /&gt;&lt;/a&gt;Udało się wrócić do regularnych treningów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przejściu przez pierwszy, najtrudniejszy tydzień życia mojej córki, w drugim udało mi się tak zorganizować czas, żeby znaleźć czas na bieganie. Czasem wymaga to wyjścia z domu o nietypowej dla mnie godzinie (5 rano, 22 wieczorem), czasem muszę jakiś trening przesunąć o jeden dzień, ale dzielnie trzymam się liczby 4 treningów tygodniowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Sukces jest jednak na razie połowiczny, gdyż przebywam na dobiegającym końca urlopie, a gdy wrócę do pracy może już nie być tak łatwo. Będę długo poza domem i po powrocie ciężko mi będzie znowu zostawiać moje dziewczyny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę miał do dyspozycji godziny snu pozostałych domowników - czyli albo wcześnie rano, albo późnym wieczorem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze względu na obecne upalne temperatury jest to całkiem rozsądne wyjście - tuż po świcie jest całkiem chłodno i przyjemnie, podobnie jest tuż po zmierzchu - ciepło, ale przynajmniej żar się z nieba nie leje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic, trzeba się zawziąć i utrzymać reżim treningowy przynajmniej do połowy sierpnia. Potem ze względu na zbliżający się termin maratonu trenigi będą już lżejsze i nie tak intensywne. Jak się uda chociażby z grubsza zrealizować plan, to może nie umrę na trasie. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na razie zapisałem się na zbliżający się &lt;strong&gt;Bieg Powstania Warszawskiego&lt;/strong&gt; (24 lipca). Będzie on liczył 10 km i może być dobrym sprawdzianem mojej obecnej formy. Postaram się wystartować mocno i utrzymać stosunkowo szybkie tempo. Jeżeli pobiegnę w granicach 50-52 minut, to będzie znaczyło, że treningi przynoszą niezłe efekty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w domu mała Maja bywa czasami marudna. Chyba denerwują ją duchota i gorąco, często domaga się karmienia, zdarzają się chwile, że chyba sama nie wie czego chce. Albo może ona wie, tylko my nie możemy się domyślić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieżkie są czasem te nasze próby konwersacji. My reagujemy na jej płacz i obserwujemy mimikę oraz ruchy ciała, starając się je odczytać; ona z kolei poddana jest tak dużej ilości całkiem nowych i nieprzyjemnych doznań (głód, ciepło, chłód, rażące w oczy światło, czkawki, głosy etc) i które tak trudno jest wyrazić, że ukojenie przychodzi najczęściej dopiero podczas snu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I taką ciernistą drogą od nieporozumienia do nieporozumienia sobie wędrujemy. Spaja nas jedynie wzajemna wyrozumiałość i nieprzeparta chęć porozumienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda to czasem jak próba komunikowania się z przedstawicielem obcej kultury, albo przybyszem z innej planety. Każdej ze stron brak kompetencji do właściwej interpretacji gestów tej drugiej. Tylko ciekawość innego i wyrozumiałość dla błędów są w stanie przełamać taką barierę. &lt;br /&gt;Nie ustajemy w próbach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie odebrałem z Urzędu Stanu Cywilnego akt urodzenia małej Mai. Na szybko stanęliśmy przed problemem nadania jej drugiego imienia. Właściwie nigdy wcześniej się nad tym z żoną nie zastanawialiśmy. Dyskutowaliśmy jedynie o pierwszym z imion. Pomyślałem, że drugie imię mogłoby być bardziej oryginalne niż pierwsze. A ponieważ lubię nawiązania do literatury zaproponowałem, aby wybrać Nel. Został mi spory sentyment do książki i pierwszej ekranizacji "&lt;em&gt;W pustyni i w puszczy&lt;/em&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małżonce ten pomysł przypadł do gustu, jednak nie byliśmy pewni, czy takiego obcojęzycznego imienia nie zakwestionują nam urzędnicy. Jak się okazało - nie zakwestionowali. Pewnie też mają sentyment do Sienkiewicza. W każdym bądź razie - przeszło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec tego moja córka - już zupełnie oficjalnie - nazywa się&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Maja Nel T*ska&lt;/strong&gt;. Mam nadzieję, że te imiona polubi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Po prawej stronie bloga pojawił się &lt;strong&gt;MOTYWATOR&lt;/strong&gt;. Będą się tu pojawiały najciekawsze, najzabawniejsze, najbardziej inspirujące reklamy i filmiki nawiązujące do biegania.&lt;br /&gt;Na początek mała schizofrenia, dobrze znana każdemu biegaczowi... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-5906025982597541273?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/5906025982597541273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/07/z-niemowlakiem-pod-jednym-dachem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5906025982597541273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5906025982597541273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/07/z-niemowlakiem-pod-jednym-dachem.html' title='Z NIEMOWLAKIEM POD JEDNYM DACHEM'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TDzqg8a2wXI/AAAAAAAAAEg/NFmnprelmn8/s72-c/Maja_BLOG.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-5705518466115554310</id><published>2010-07-07T01:57:00.004+02:00</published><updated>2010-07-27T01:42:43.543+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='połóg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='narodziny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stres'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpital'/><title type='text'>JASNA STRONA MOCY</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TDPB-oVqGbI/AAAAAAAAAEY/vCGlhLsVCv8/s1600/Maja6_sm.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" rw="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TDPB-oVqGbI/AAAAAAAAAEY/vCGlhLsVCv8/s320/Maja6_sm.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;Za nami pierwszy tydzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nie było łatwo. Najpierw nie przespana noc na sali porodowej - dla mamy doznanie graniczne, ogromny wysiłek włożony w sprowadzenie na świat małego człowieka; dla taty niezwykle intensywne i silne przeżycie z symbolicznym przecięciem pępowiny na końcu. Jednym cięciem oddzielam małą Maję od mamy. Teraz musi oddychać samodzielnie, jeść samodzielnie, rozglądać się i płakać - też samodzielnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Później 4 dni w szpitalu - odwiedzam żonę i córeczkę codziennie od rana do późnego wieczora. Przynajmniej na noc jeżdżę do domu odespać, kiedy żona walczy z żarłocznością małego noworodka. Ale w domu spać nie mogę - na zmianę cieszę się, obawiam i tęsknię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kiedy trzeciego dnia po porodzie chodzę po domu bezsensownie w tę i z powrotem, postanawiam wyjść i zaczerpnąć powietrza. A skoro wychodzę - no to pobiegam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że to głupie, bo jest już późno (minęła 23), a ja powinienem wysypiać się póki jeszcze mogę, ale trudno - buty już na nogach, lecę pustymi, jaśniejącymi światłami lamp ulicami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem bez założeń treningowych, sztywnego tempa, trasy - biegnę prosto przed siebie, żeby odreagować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po gorącym dniu, noc jest chłodna i przyjemna. Nie ma hałasujących samochodów, nie ma przechodniów, jest szeroka trasa rowerowa i migające z boku słupy latarnii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wystarcza ledwie kilka minut a czuję jak wszystko ze mnie schodzi. Cały stres długich 9 miesięcy ciąży i 11 nerwowych dni po terminie, wszystkie strachy i złe emocje jakie gnieździły się w ciemnych zakamarkach serca - odchodzą w niepamięć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja córka jest już na świecie! Żyje! Wszystkie narządy ma tam gdzie trzeba, wszystkie czynności życiowe funkcjonują,&amp;nbsp;stało się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak lekko się biegnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyspieszam i pędzę wzdłuż nowych osiedli. Co za noc! To nic, że obawa o maleńką istotę już wkrótce na stałe tutaj zagości, to nic że przed nami trudne dni wzajemnego poznawania się, bezsenne noce, wyrzeczenia, rozterki i mnóstwo pracy. W tej chwili to nie jest ważne, w tej chwili czuję radość i siłę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mógłbym tak biec bez końca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dociera do mnie, że nic mnie już nie zatrzyma, że ze wszystkim sobie poradzę. Potrzebuję tylko zdrowia dla mojej rodziny. Nie ma poza tym nic, po co bym nie sięgnął, czego bym nie zrobił. Te krzyczące 55 centymetrów jest źródłem niezwykłej mocy, czuję jak ta moc pulsuje mi we krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy rozdział w moim życiu został właśnie otwarty.&amp;nbsp;Już teraz wiem, że na starość będę wracał myślami do tych dni i wspominał je jako jedne z moich najlepszych. Właśnie zaczęło się pisać całkiem nowe życie.&amp;nbsp;I ja mu pomogę się rozpędzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mija północ kiedy&amp;nbsp;dobiegam z powrotem do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A już w piątek z duszą na ramieniu przewożę małą Maję i jej mamę ze szpitala do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnych dwóch nocy już nie przespałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba było jednak spać zamiast biegać. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/n8BuYFpvReY&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/n8BuYFpvReY&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-5705518466115554310?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/5705518466115554310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/07/jasna-strona-mocy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5705518466115554310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/5705518466115554310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/07/jasna-strona-mocy.html' title='JASNA STRONA MOCY'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TDPB-oVqGbI/AAAAAAAAAEY/vCGlhLsVCv8/s72-c/Maja6_sm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-8884099991977763385</id><published>2010-06-29T14:18:00.003+02:00</published><updated>2010-06-29T14:20:44.753+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='narodziny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>MAMY JĄ!</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCnkLZe_vdI/AAAAAAAAAEQ/tX4HUo7j1ng/s1600/Maja_sm.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" ru="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCnkLZe_vdI/AAAAAAAAAEQ/tX4HUo7j1ng/s320/Maja_sm.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;Nie mam siły pisać więcej, ale mała Maja jest już z nami.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Urodziła się dziś (29.06) o 4:40 nad ranem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym czego doświadczyłem dziś na sali porodowej, po tym co zobaczyłem w wykonaniu mojej żony muszę powiedzieć uczciwie - maraton we Wrocławiu to betka.&lt;/div&gt;Nie mam wyjścia, muszę go przebiec koncertowo, żeby choć zasymbolizować sposób, w jaki moja Marzenka powiła naszą pierworodną córeczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyny - byłyście dziś wspaniałe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham was.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-8884099991977763385?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/8884099991977763385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/mamy-ja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/8884099991977763385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/8884099991977763385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/mamy-ja.html' title='MAMY JĄ!'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCnkLZe_vdI/AAAAAAAAAEQ/tX4HUo7j1ng/s72-c/Maja_sm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-2964176115630703408</id><published>2010-06-27T11:41:00.004+02:00</published><updated>2010-06-27T11:59:23.754+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='plan treningowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='interwały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='micoach'/><title type='text'>PAPIEROWE PLANY</title><content type='html'>77 dni do maratonu we Wrocławiu.&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;15 dni do końca urlopu.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;I niewiadomo ile dni do porodu. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCcdFBZZI6I/AAAAAAAAAEI/hMAAwzgLFiU/s1600/micoach_5.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="217" ru="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCcdFBZZI6I/AAAAAAAAAEI/hMAAwzgLFiU/s320/micoach_5.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś minął 9-ty dzień po terminie. Lekarze mówią, że jak się nic nie wydarzy to moja żona zostanie już jutro w szpitalu. Będą obserwować jeszcze kilka dni i jak nadal nic się nie stanie, to zaczną wywoływać poród.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Trochę słabo.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rano wychodzę biegać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;W prawej kieszeni trzymam telefon i co jakiś czas na niego zerkam. Wibracji mógłbym nie wyczuć, dzwonka nie usłyszeć. A może trzeba już te pędy wracać do domu... Nie, znowu nie trzeba. Szkoda, mógłbym osiągnąć rekordowy czas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegnę mocno, biegnę szybko. Nie oszczędzam się - jakbym chciał pogonić czas. Jakbym mógł swoim tempem wpłynąć na przyspieszenie wszystkich innych procesów.&lt;br /&gt;Akurat dobrze się składa, bo dzisiejszy trening zakłada nagłe przyspieszenia i gwałtowne zmiany tempa. W soboty biegam bowiem interwały, a to oznacza, że trzeba naprzemiennie biegać odcinki szybkie i wolniejsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 minut zasuwania... 5 minut spokojnego tempa... znowu 5 minut zasuwania... i znowu odpoczynek przy mniejszej prędkości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy biega się rekreacyjnie - dla zabawy, zrzucenia paru kilogramów lub dobrego samopczucia, to nie trzeba przejmować się specjalnie tempem, ilością pokonywanych kilometrów czy nawet czasem - biegnie się tak, jak organizm w danej chwili pozwala i jak fantazja nam podpowie. &lt;br /&gt;Ale kiedy porywamy się na maraton, trzeba wdrożyć plan treningowy. To dość ważne, jeżeli nie chce się później zdychać w połowie trasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maraton czyli 42,195 km to dystans poważnie obciążający ludzki organizm. Prowadzący każdego niedzielnego biegacza najkrótszą drogą wprost do granic wytrzymałości, do kresu kondycji, do miejsca, w którym wolna wola (by biec dalej) krzyżuje się z rozpaczliwymi sygnałami ciała (by się zatrzymać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele zależy od ogólnej kondycji i predyspozycji każdego człowieka, ale można bezpiecznie założyć, że każdą w miarę regularnie biegającą osobę, można w przeciągu dwóch-trzech miesięcy przygotować do startu w maratonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy koniec z radosnym joggingiem, zaczynają się treningi, mające na celu poprawę szybkości, wzmocnienie mięśni i przede wszystkim zbudowanie wytrzymałości pozwalającej nam później jakoś dobiec do mety maratonu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki plan nie jest wcale skomplikowany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najczęściej składa się z kilku nieśpiesznych rozbiegań, jednego czy dwóch interwałów oraz jednego wolnego biegu na długim dystansie tygodniowo. Do tego dochodzą ćwiczenia rozciągające i siłowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście szczegółowych koncepcji takich planów jest całe mnóstwo, ale nie w samym planie jest problem. O wiele trudniejsza - jak to zwykle bywa - jest jego konsekwentna realizacja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak napisał kiedyś jakiś doktor:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;"Maraton jest bardzo niezdrowy. Jednak nic tak wspaniale nie służy zdrowiu, jak przygotowania do niego."&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do poprzednich moich dwóch startów maratońskich przygotowywałem się według planów znalezionych w internecie. Posiłkowałem się też zaleceniami maratończyka &lt;strong&gt;Jerzego Skarżyńskiego&lt;/strong&gt;, znanego obecnie się obecnie z publikowania świetnych poradników dla biegaczy (powyższy cytat został zaczerpnięty z jego książki).&lt;br /&gt;Z konsekwencją było różnie, ze spójnością planu również. Ale maraton przeżyłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz będę chciał go przeżyc jeszcze raz. I oczywiście przebiec szybciej niż poprzednie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby tego dokonać i jednocześnie zmotywować się do regularnych treningów zaopatrzyłem się w najnowsze cudo techniki o nazwie &lt;strong&gt;Adidas miCoach&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To sprytne urządzenie mierzy i zapisuje puls, tempo, przebiegnięte kilometry i spalone kalorie. Co więcej połączone z internetem zmienia się w wirtualnego trenera - na podstawie oceny mojej kondycji przygotowuje plan biegowy i zalecenia treningowe. Podczas biegu jest podłączone do odtwarzacza mp3 i na bieżąco wydaje mi komendy dotyczące tempa i tętna. Natomiast po zakończeniu treningu i zgraniu danych do komputera - wyświetla moje wyniki, prezentuje statystki oraz zalecenia na dalsze dni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No po prostu szok, jakie to zmyślne rzeczy się dzisiaj robi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą zobaczcie sami: &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=REqqkL_00-4"&gt;YOU TUBE: ADIDAS MICOACH&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam pojęcia czy po urodzinach naszej córeczki uda mi się chociaż pobieżnie pilnować tego planu. Na pewno pierwsze dni z małą istotką pod jednym dachem skutecznie wybiją mi z głowy bieganie. Nowe obowiązki, duże emocje i nieregularny sen na pewno dadzą się we znaki. Oprócz tego do załatwienia będzie mnóstwo formalności - urząd stanu cywilnego, ZUS, przychodnia, becikowe, szczepienia...&lt;br /&gt;Trzeba będzie stopniowo organizować czas na wszystko, układać rytm dnia od nowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale póki co zaklinam zegar biologiczny mojej żony i zasuwam zgodnie z planem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko ten cholerny telefon wciąż milczy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-2964176115630703408?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/2964176115630703408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/papierowe-plany.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/2964176115630703408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/2964176115630703408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/papierowe-plany.html' title='PAPIEROWE PLANY'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCcdFBZZI6I/AAAAAAAAAEI/hMAAwzgLFiU/s72-c/micoach_5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-8493648173672043327</id><published>2010-06-22T20:16:00.003+02:00</published><updated>2010-06-27T11:58:44.708+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tętno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='puls'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ktg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>JESTEŚ SERCA BICIEM</title><content type='html'>Szpital odwiedzamy już co dwa dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCD99owyosI/AAAAAAAAAEA/7cJq0yLTqwI/s1600/micoach_2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ru="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCD99owyosI/AAAAAAAAAEA/7cJq0yLTqwI/s320/micoach_2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Takie jest zalecenie lekarza, który na podstawie odczytu KTG stwierdził, że nasza córeczka ma się dobrze, choć wciąż jej nieśpieszno na świat. Dzisiaj mija 6 dzień po terminie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KTG (kardiotokograf) to urządzenie zapisujące tętno pracy serca płodu i częstotliwość skurczy macicy. I kiedy tak przyglądam się zmieniającym cyfrom na wyświetlaczu KTG od razu kojarzy mi się to ze wskazaniami pulsometrów jakich używają biegacze, aby śledzić swoje postępy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;W sportach wytrzymałościowych (biegi długodystansowe, kolarstwo, pływanie) podstawową miarą poziomu wytrenowania, jakości treningu czy poziomu zmęczenia jest tętno serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo podczas biegu uruchamia się cała maszyneria naszego organizmu - pracują mięśnie, serce pompuje krew dostarczając im tlen, płuca zaciągają powietrze, w komórkach spalane są węglowodany (a następnie tłuszcze), produkowana jest energia napędzająca nasz ruch. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli pamiętacie z zajęć w-f to straszne uczucie wywoływane przez bieg na 400, lub co gorsza 1000 metrów - tą nieznośną galopadę serca, brak oddechu i suchość w ustach - to był to efekt paniki waszego serca, zaskoczonego nagłym wysiłkiem. Biło ono za szybko, energia splała się zbyt gwałtownie, a cała maszyneria zacinała się. Trzeba było się zatrzymać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak się okazuje serce - podobnie jak inne mięśnie - też można trenować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stopniowo dozowany wysiłek przyzwyczaja serce do pracy, reguluje wszystkie procesy, koordynuje je ze sobą, a następnie zmierza do coraz większej energooszczędności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego wytrenowani zawodnicy biegają ze stosunkowo niskim tętnem serca. Im dłużej daje się je utrzymać przy jednostajnym wysiłku, tym większa oszczędność sił i energii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno z najbardziej euforycznych doznań biegacza polega właśnie na poczuciu jazdy doskonale naliwioną maszyną. Bez zadyszki i gwałtownego bicia serca, z zapasem paliwa na długie kilometry. Biegnie się wtedy mocno i pewnie, a do mózgu docierają wywołujące euforię i poczucie mocy impulsy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby się jechało luksusowym autem po świetnej nawierzchni i z pełnym bakiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast jedno z gorszych doznań następuje wtedy, gdy ten nasz pojazd się zacina - zaczyna brakować paliwa, serce bije coraz szybciej, a mięśnie odmawiają współpracy. Następuje reakcja odwrotna do wcześniejszej euforii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeżeli nasza maszyneria szwankuje na całego, organizm woła o przerwę, a my jedynie siłą woli biegniemy nadal - to musi być maraton. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego pulsometr - dający wgląd w pracę naszego serca - jest tak fascynującym narzędziem. Odczyty tętna wskazują poziom wysiłku, pozwalają go regulować, a także zmuszać serce do coraz lepszej pracy. &lt;br /&gt;A przede wszystkim odliczają czas, jaki pozostał nam do załamania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Tak dla przykładu wygląda zapis pulsometru - to mój trening interwałowy z zeszłej soboty:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.adidas.com/pl/micoach/WorkoutDetails.aspx?WID=b95299cf-1feb-410f-ac58-aaa3c061b2f9"&gt;SOBOTA 19.06 INTERWAŁY&lt;/a&gt;]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę o tym przyglądając się wskazaniom KTG i jestem pełen podziwu. Małe serduszko tego jeszcze nienarodzonego dziecka bije dwa razy szybciej niż u dorosłego człowieka. W zawrotnym tempie pompuje krew w maleńkim krwiobiegu. Wyrywa się do życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pomyśleć, że to samo serce będzie nieustannie pracować przez następne dziesięciolecia. Będzie biło szybciej i wolniej, będzie kochało i cierpiało. Zapewne będzie nieraz złamane. I podniesie się, jak to serca mają w zwyczaju, by biec dalej i kochać jeszcze mocniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powstrzyma Cię już nic córeczko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc, wychodź w końcu. &lt;br /&gt;Czas zaczerpnąć powietrza!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-8493648173672043327?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/8493648173672043327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/jestes-serca-biciem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/8493648173672043327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/8493648173672043327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/jestes-serca-biciem.html' title='JESTEŚ SERCA BICIEM'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TCD99owyosI/AAAAAAAAAEA/7cJq0yLTqwI/s72-c/micoach_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-8323629071172650276</id><published>2010-06-19T20:37:00.007+02:00</published><updated>2010-06-27T11:58:18.167+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tętno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='narodziny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ktg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='usg'/><title type='text'>W BLOKACH STARTOWYCH</title><content type='html'>Czasem oczekiwanie jest bardziej męczące niż wysiłek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my wciąż czekamy.&lt;br /&gt;W zeszły czwartek (17.06) minął przewidywany termin narodzin naszej córeczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TB0R6LsBQtI/AAAAAAAAAD4/4XkZpov9kfg/s1600/USG_web.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TB0R6LsBQtI/AAAAAAAAAD4/4XkZpov9kfg/s320/USG_web.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Liczyliśmy na jakąś akcję, odejście wód, czy chociażby skurcze, a tu nic. Oczywiście termin jest szacunkowy, poród może się zacząć dwa tygodnie wcześniej albo później. A jednak przez dziewięć miesięcy ta data mocno wbiła się nam do głów - wszystko miało być gotowe do tego dnia. Wszystkie sprawy pozałatwiane, pokoik dla dziecka przygotowany, urlop z pracy wzięty, a dzidziuś siedzi sobie w macicy i ani myśli przychodzić na świat. &lt;br /&gt;W sumie trudno się dziwić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od trzech dni jesteśmy w blokach startowych, tylko wystrzału startera coś nie słychać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Jednak zgodnie z zaleceniami ze szkoły rodzenia (zaliczona, a jakże!) w dniu, na który wypadał termin porodu, stawiliśmy się w Szpitalu Orłowskiego w Warszawie. Sympatyczna dyżurująca położna zrobiła mojej Marzence KTG (czyli pomiar częstotliwości skurczy macicy i tętna jej drugiego, maleńkiego serca) i przy okazji opowiedziała historię swojego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadała o swojej siostrze, o jej chorobie, o ich wzajemnym wspieraniu się, o tym żeby drugie dziecko traktować z taką samą czułością jak pierwsze (ale zaraz, to przecież nasze pierwsze dziecko!), o tym że nie lubi narzekania, o szacunku do życia, o przyjmowaniu z pokorą tego, co nam życie przynosi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No przyznam, że nie spodziewałem się takich refleksji. &lt;br /&gt;Ale z drugiej strony mówiła to osoba pracująca w szpitalu, na krawędzi życia - i tego nowego przybywającego na świat, i tego odchodzącego na drugą stronę.&lt;br /&gt;I być może dzięki temu posiadająca niecodzienną ostrość widzenia rzeczy ważnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem wysłała nas do lekarza. &lt;br /&gt;Lekarz na podstawie odczytów KTG stwierdził, że wszystko jest OK i kazał wracać do domu. Jeżeli poród się wcześniej nie zacznie, to do szpitala mamy wrócić za trzy dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To będą długie trzy dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby je trochę urozmaicić regularnie wychodzę na treningi.&lt;br /&gt;W ruchu czas trochę szybciej biegnie niż w bezczynności. Emocje znajdują ujście, organizm lepiej znosi napięcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykuję się jakbym to ja miał rodzić... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W soboty biegam interwały. Oznacza to, że na przemian mam biegać szybkie i wolniejsze odcinki. Ważne jest nie tyle tempo, ile tętno pracy serca. Na przemian wysokie i spokojne. Czasem trudno uwierzyć jak czule reaguje serce (w końcu nasza pompa) na poziom wysiłku, a co za tym idzie na szybkość biegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do mierzenia tętna biegaczom służą pulsometry. Nie są one wcale niedzowne (spore grono uważa je za zupełnie zbędne), ale pozwalają wsłuchać się w pracę organizmu. Dla takiego amatora jak ja, to fascynująca możliwość. A poza tym mają jedną, niezwykle ważną cechę - doskonale motywują do biegania. Dają możliwość mierzenia, analizowania, śledzenia swoich postępów - tempa, odległości, spalonych kalorii, tętna etc. etc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któżby się powstzymał przed gromadzeniem materiału do tak wspaniałych analiz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej o pulsometrach (w tym o &lt;b&gt;miCoachu&lt;/b&gt;, z któego sam korzystam) napiszę przy okazji następnego wpisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, chyba że moja córcia zdecyduje inaczej. ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-8323629071172650276?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/8323629071172650276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/w-blokach-startowych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/8323629071172650276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/8323629071172650276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/w-blokach-startowych.html' title='W BLOKACH STARTOWYCH'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TB0R6LsBQtI/AAAAAAAAAD4/4XkZpov9kfg/s72-c/USG_web.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-4876653508035134046</id><published>2010-06-16T23:10:00.008+02:00</published><updated>2010-06-27T11:57:54.851+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='start'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pępkowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>PĘPKOWE</title><content type='html'>Podobno się nie uda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBwjpdgG8OI/AAAAAAAAADM/jcYgf0DXesQ/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="203" src="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBwjpdgG8OI/AAAAAAAAADM/jcYgf0DXesQ/s320/2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Wielu moich znajomych przestrzega mnie przed tymi pierwszymi tygodniami, które nastąpią po urodzeniu dziecka i postawią nasz świat na głowie. &lt;br /&gt;Mamy się z żoną teraz wysypiać, bo ze spaniem będzie słabo. Mamy się nachodzić do kina, bo wspólne wieczory w kinie raczej przejdą do historii. Mamy się naczytać książek, nachodzić do restauracji, wyleniuchować za wszystkie czasy, bo za momencik wszystkie te przyjemności skończą się i długo nie wrócą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurcze, to może najem się również na cały rok z góry...??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście mam się też wybiegać za wsze czasy, bo o bieganiu to już na pewno będę mógł zapomnieć. I to chyba jednak słaby pomysł z tym maratonem we Wrocławiu... No bo jak tu się do niego przygotować, skoro zaraz urodzi się Maleństwo? I zacznie się karmienie, kąpanie, przewijanie, bezsenne noce, męczące dni - jednym słowem - wszystkie radości swieżego (i pierwszorazowego) rodzica?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przynam szczerze - nie wiem jak to się może udać. I wcale nie jestem pewien, że się uda. Nie mam żadnych powodów, aby nie wierzyć osobom, które mają nie jedno, ale dwójkę czy trójkę dzieci. I jestem świadom tego, że teraz najważniejsza będzie córeczka i jej potrzeby. Jasne, że zmienią się priorytety i całe nasze życie. Może w nim być za mało czasu na długie wybiegania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przecież dopóki się o tym nie przekonam na własnej skórze - nie zrezygnuję. Przecież mogę spróbować. Przecież bieganie jest dla mnie nie tylko przyjemnością ale też detoksem, kontemplacją, drogą do harmonii...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może zamiast odespać powłóczę na trening?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet jeżeli zamiast czterech wybiegań w tygodniu zrobię dwa czy jedno. Nawet jeżeli siłą rzeczy będą krótkie, a ja w efekcie nieprzygotowany, to czy musi mnie to powstrzymać przed założeniem numeru startowego? Nawet jeżeli osiągnięty czas będzie najgorszym z dotychczasowych, to przecież i tak będzie wyjątkowy maraton. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ten start ma dla mnie symboliczny wymiar. Jest podziękowaniem za to życie, które pojawi się tu między nami. Jest zaklinaniem losu, aby był dla tego życia łaskawy. Jest emanacją energii i witalności jaka udziela się od tego małego, tak szybko rozwijającego się ziarenka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest upustem tych wszystkich emocji, które nagromadziły się we mnie podczas długich dziewięciu miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Niektórzy narodziny dziecka muszą oblać. A ja spróbuję przebiec maraton.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-4876653508035134046?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/4876653508035134046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/pepkowe.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/4876653508035134046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/4876653508035134046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/pepkowe.html' title='PĘPKOWE'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBwjpdgG8OI/AAAAAAAAADM/jcYgf0DXesQ/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6223993973496232950.post-6602801772184474033</id><published>2010-06-13T21:00:00.005+02:00</published><updated>2010-06-27T11:56:58.793+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maraton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tata'/><title type='text'>ZOSTANE TATĄ, PRZEBIEGNĘ MARATON</title><content type='html'>Za kilka dni zostanę tatą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBwgXOmL-rI/AAAAAAAAADE/tgwJQlZh_WI/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="211" src="http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBwgXOmL-rI/AAAAAAAAADE/tgwJQlZh_WI/s320/1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Pokoik dla mojej córeczki jest już przygotowany - stoi w nim łóżeczko, na nim czeka przewijak. Jest wielki regał, a w nim ubranka w przeróżnych kolorach. W łazience czeka wanienka, w kącie pokoju dumnie stoi wózek, obok fotelik do auta. Są pieluchy, kremy, nawilżone chusteczki, buteleczki, podgrzewacz i smoczek. Na półce dumnie widnieje zaświadczenie o ukończeniu szkoły rodzenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teoretycznie jestem gotowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A jednak w środku, we mnie, coś się nieustannie z każdym dniem napina. Jakaś struna drga czasem mocniej niżbym tego chciał. Męczy trudny do nazwania niepokój - o przyszłość, o zdrowie, o odpowiedzialność o dom, o wszytko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapinam się w sobie, bo jednak żona nie może nic poznać. Ona jest zestresowana jeszcze bardziej, a ja przecież mam być oparciem, a nie kłębkiem nerwów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc daję radę - zapewniam, że wszystko będzie OK, że będę przy niej w każdej chwili, że jest bardzo dzielna i z pewnością sobie poradzi. Łagodnie się uśmiecham. Oczywiście wkurza ją to, "&lt;i&gt;bo ona jest w stresie, a mnie się wydaje, że wszystko jest takie proste!&lt;/i&gt;" Nie daję się wybić z roli i powtarzam, że nie pozwolę by coś poszło nie tak. Staram się wyglądać przekonywująco...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę odreagować. &lt;br /&gt;Najlepiej poza domem, w ruchu, do wycieńczenia, do utraty tchu, aż puszczą te wszystkie emocje, lęki, nerwy i złość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzę biegać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię bieganie, mam za sobą przebiegnięte dwa maratony - obydwa w 2008 r. Ale w zeszłym roku zaniedbałem regularne biegi. Na głowie był remont, przeprowadzka, ślub i końcu pierwsze, trudne miesiące ciąży mojej kochanej żony.&lt;br /&gt;Teraz bieganie pomaga mi porządkować emocje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc postanowienie!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jeżeli córcia urodzi się cała i zdrowa to przebiegnę jesienią maraton!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Najlepiej ten we Wrocławiu 12 września. W dzień rocznicy Bitwy pod Maratonem od której zaczęła się maratońska legenda (ładna data 490 BC - 2010 AD).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan biegowy już rozpisany, treningi rozpoczęte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uruchamiam też tego bloga, żeby pomógł mi wytrwać w postanowieniu. Ale też żeby podzielić się radością. Radością taty i radością maratońską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie za mnie kciuki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6223993973496232950-6602801772184474033?l=tatabiega.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tatabiega.blogspot.com/feeds/6602801772184474033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/zostane-tata-przebiegne-maraton.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6602801772184474033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6223993973496232950/posts/default/6602801772184474033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tatabiega.blogspot.com/2010/06/zostane-tata-przebiegne-maraton.html' title='ZOSTANE TATĄ, PRZEBIEGNĘ MARATON'/><author><name>Dominik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08586195523006165543</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBzfcVJFpPI/AAAAAAAAADY/nSqbBOKTB74/S220/Dominik_Marathon7.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_G1R97Gya7VM/TBwgXOmL-rI/AAAAAAAAADE/tgwJQlZh_WI/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
